„Wroną po Stanach” – recenzja

Recenzja książki „Wroną po Stanach”.
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej wciąż dla wielu ludzi są spełnieniem marzeń, miejscem idealnym, istnym rajem na ziemi.

Kraj wielu możliwości, pięknej przyrody, ciekawej kultury, miejsce, w którym realizuje się marzenia, prawdziwy American Dream. Z drugiej jednak strony to kraj pełen kontrastów oraz specyficznych obyczajów i brutalnej polityki. Marcin Wrona to dobrze nam znany korespondent telewizyjny, który od niemalże 14 lat mieszka w USA i relacjonuje najświeższe wydarzenia z tego kraju. Wraz ze swoimi dziećmi – Majką i Jankiem – podróżują wzdłuż i wszerz po Stanach odkrywając zakamarki każdego stanu. Teraz cała trójka w książce „Wroną po Stanach” dzieli się swoimi odkryciami, wrażeniami i spostrzeżeniami o tym specyficznym kraju.

Marcin wraz ze swoimi dziećmi zwiedzili 49 stanów, do odwiedzenia pozostał mu jedynie Oregon. O pozostałych może opowiadać bez końca. Stąd też pomysł na napisanie tej książki. Jednak „Wroną po Stanach” to opowieści z kilku wybranych stanów, które z punktu widzenia Marcina Wrony i jego dzieci są najbardziej interesujące. Finalnie zbiór tych opowieści podzielony jest na 8 rozdziałów. Każdy z nich to historia innego stanu lub obszaru Ameryki, a ich kolejność nie jest bez znaczenia. Pośród tych wszystkich opowieści autorów, znalazło się miejsce na apetyczne przepisy oraz zdjęcia dań danego regionu. Na końcu każdego rozdziału znajdziemy zapiski krótkich wywiadów z Polakami, którzy osiedli się w USA i mają związek z danym stanem. Pośród gości Marcina Wrony znalazły się takie osobistości jak Marcin Gortat, polska konsul honorowa na Hawajach czy major Stanisław Kowalczyk, który od 30 lat mieszka w Bostonie i aktywnie uczestniczy w życiu tamtejszej Polonii.

O czym opowiada rodzina Wronów? Nie jest to piękna laurka Stanów Zjednoczonych, to historie nie tylko o blaskach, ale również o cieniach mieszkania w Ameryce. Marcin, Janek i Maja opowiadają o różnorodności, tradycjach, przyrodzie, obyczajach, kuchni, poglądach politycznych mieszkańców i ich podejściu do życia oraz o tym, jak są traktowani turyści. Na kartach książki znajdziemy również kulisy pracy korespondenta, momentami ciężkiej i bardzo niebezpiecznej. Marcin i jego dzieci zdradzają, jak faktycznie wygląda życie polskiego imigranta w tym ogromnym kraju wielu możliwości.

Książka nie jest przewodnikiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Autor zabiera nas w niesamowitą, pełną humoru i atrakcji różnych podróż przez wybrane przez siebie i swoje dzieciaki zupełnie subiektywnie Stany. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, została napisana nieskomplikowanym językiem. Ponadto jest przejrzysta i zawiera wiele kolorowych zdjęć, które jeszcze bardziej zachęcają czytelnika do bezpośredniego odkrywania Stanów Zjednoczonych. Wszystkie historie opisuje lekkim piórem, z niesamowitą pasją, wiedzą i swoim poczuciem humoru. „Wroną przez Stany” napisana jest z perspektywy Polaka i zawiera bardzo dużo historii o tamtejszej Polonii. To przyjemna, niewymagająca lektura na ponure i długie zimowe wieczory.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Marcin Wrona, „Wroną po Stanach”, Editio, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat