„Wrzosowiska” – recenzja

Recenzja książki „Wrzosowiska”.
Porywająca historia z wątkiem baśniowym i wycieczką historyczno-krajoznawczą po Zamojszczyźnie gratis.

Czytając pierwsze strony „Wrzosowisk”, pomyślałam sobie – nie dam rady skończyć tej książki. Odkąd pamiętam, dział fantastyki omijałam szerokim łukiem, więc kiedy okazało się, że jedną z bohaterek jest czarownica, nie miałam złudzeń, że czytanie będzie mi szło opornie, jeśli w ogóle zdecyduję się je kontynuować. Tymczasem czekała mnie miła niespodzianka, zamiast fantastyki w czystej postaci miałam przed oczami świetną powieść obyczajową z elementami baśni. Niekiedy surrealistyczne wydarzenia sprzed lat w zestawieniu z akcją rozgrywającą się w czasach obecnych nie rażą, wręcz odwrotnie – stanowią spójną, nierozerwalną całość. Wspólnym mianownikiem dla obu przestrzeni czasowych jest klątwa rzucona w czasach II wojny światowej.

Akcja powieści toczy się przede wszystkim we Wrzosowiskach i ich urokliwych okolicach. Główna bohaterka, Julia, jest przewodniczką wycieczek, dzięki temu poza ciekawą fabułą, autorka oferuje czytelnikowi poznanie historii Zamojszczyzny oraz podróż po jej zakątkach. Kluczowym dla powieści jest Czartowe Pole. To tu opowiadana historia ma swój początek, i tu również ma swój koniec.

Fabuła „Wrzosowisk” bazuje na klątwie rzuconej przez wiedźmę i trwającej po dziś dzień, intrygujących snach i umiejętnościach telepatycznych młodego kleryka, który przyjeżdża do Wrzosowisk na wakacje oraz tragicznych, ale zarazem niedających się racjonalnie wytłumaczyć wydarzeniach, które spotkały Julię w młodości. Dość niespotykanym zabiegiem, na który zdecydowała się autorka, jest zastosowanie wielu narratorów w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Historia opowiadana ustami kilku bohaterów daje czytelnikowi szersze pole widzenia, a jednocześnie ułatwia mu utożsamienie się z bohaterami.

Muszę przyznać, że Monika Rebizant-Siwiło zauroczyła mnie swoją najnowszą książką. Ciekawy pomysł na fabułę, dla którego sięgnęła do zamierzchłej przeszłości Zamojszczyzny oraz fantastyczna krajoznawcza wycieczka po zakątkach dzisiejszego Roztocza, skrzętnie upchnięta pośród zawiłych wątków, uwiodły mnie. Czegóż można chcieć więcej?

„Wrzosowiska” to świetna powieść obyczajowa, którą mogę z czystym sumieniem polecić, również nielubiącym literatury fantasy.

Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)

Monika Rebizant-Siwiło „Wrzosowiska”, Zakrzewo, Wydawnictwo Replika, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat