„Wspomnienie burzy” – recenzja

Recenzja książki „Wspomnienie burzy”.
Jedno źle zrozumiane wydarzenie i kilka nasączonych jadem słów mogą odmienić ludzkie życie na zawsze. Zwłaszcza, gdy adresatką jest mała dziewczynka…

Kilkadziesiąt lat po wojnie Dom nad Mostem odwiedza młody scenarzysta Johan, szukający tutaj duchów przeszłości i wiedzy o swoim dziadku. Przybywa po tym, gdy na strychu domu rodzinnego odkrywa zdjęcia swojej matki jako małej dziewczynki. Lucy nie chce rozmawiać o swojej przeszłości, nie broni jednak synowi samodzielnego dochodzenia prawdy. W ten sposób Johan poznaje młodą, piękną i nieszczęśliwą Clio, a także Hester, jej matkę chrzestną. Żadne z nich nie wie, że jedna wizyta może odmienić przyszłość dwóch rodów, których losy niegdyś splotły się z powodu wojny. Czy jednak na pewno będzie to pozytywna odmiana? A może niektórych wspomnień lepiej nie dotykać?

„Wspomnienie burzy” to nietypowa forma literacka, która łączy sagę, powieść obyczajową z elementami retrospekcji oraz unikalne studium psychologiczne z historycznym rysem. Wielu czytelników po zobaczeniu takiego pomieszania na pewno dojdzie do wniosku, że co za dużo, to niezdrowo – tymczasem nic bardziej mylnego. Marcia Willett prowadzi akcję w sposób spójny, przyjemny do czytania – aż chce się przenieść do domu, w którym rządzi Święty Franciszek i poczuć spokój oraz opanowanie doświadczonej, inteligentnej Hester.

Cała fabuła podzielona została na trzy różne części. W pierwszej widzimy wydarzenia, które dzieją się, zanim jeszcze Johan dociera do punktu zwrotnego całej opowieści. Wówczas, gdy ściera się to, co z pobytu w Domu nad Mostem pamiętała Lucy oraz to, co faktycznie zdarzyło się i przekazane było w relacji Hester – nasze emocje sięgają zenitu w oczekiwaniu na rozwiązanie. Nie przychodzi jednak ono zbyt szybko, bo mamy okazję poznać całą sytuację taką, jaka była faktycznie, a to dzięki retrospekcji. Ciekawym przeżyciem jest poznanie ożywionych bohaterów, którzy dotychczas byli nam znani jedynie ze wspomnień i przekazów. Dopiero w trzeciej części okazuje się, jak skończy się cała sytuacja. Czy Hester i Lucy uda się zadzierzgnąć na nowo nić przyjaźni? Czy Hester w końcu, po wielu latach, może mieć okazję spełnienia swojej ukrytej miłości? Jaką rolę w całej opowieści odgrywa poduszka świętojańska?

„Wspomnienie burzy” to bardzo przyjemna powieść, z którą mamy okazję przenieść się do zupełnie innej rzeczywistości. Rzadko zdarza się, aby główni bohaterowie byli tak różni od siebie, tak charakterystyczni, a jednocześnie tak mało irytujący. Jeśli dodać do tego piękną scenerię, w której dzieją się wydarzenia z książki, to zyskujemy bajkowy obraz zderzenia przeszłości z teraźniejszością. Karuzela emocji, od radości, przez oczekiwanie w napięciu, lęk i miłość, wypełnia czytelnika poczuciem, że właśnie jest świadkiem czegoś istotnego. Z tego powodu książka Marcii Willett to okazja do odpoczynku od naszej codzienności i skupienia się na ciekawej oraz budującej lekturze.

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Marcia Willett, „Wspomnienie burzy”, Zakrzewo, wyd. Replika, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat