Wstrząsająco i elektryzująco

Recenzja książki "Chłopies".
„Chłopies” to historia, która ma wiele wymiarów. Każdy aspekt porusza i stawia pytanie, na które nie zawsze można znaleźć odpowiedź i wytłumaczenie. Wstrząsająca lektura, a jednocześnie elektryzująca.

„Chłopies” nie jest książką odpowiadającą na współczesne zapotrzebowanie kultury masowej. Nie ma tu epatowania seksem, nie ma pościgów za mordercami, nie ma tym bardziej wilkołaków, wampirów i przelewu krwi.

Mimo to, czyta się ją z zapartym tchem, bo to lektura, która wstrząsa dogłębnie. Pierwotność instynktów zwierzęcych i ludzkich, a także obraz Rosji jako dżungli pełnej degeneratów, to pomysł na powieść niezwykłą i zaskakującą.

Wstrząsający jest również fakt, że na ulicach Rosji, żyje ponad 5 milionów dzieci! 5 milionów bezprizornych, utrzymujących się z kradzieży i narkotyzujących się. Wśród nich Romoczka, nietypowy chłopiec, który wybrał życie wśród zwierząt, zamiast nieobliczalnych ludzi.

Romoczka to czteroletnie dziecko, porzucone przez matkę. Zmarznięte i wygłodzone, zostaje przygarnięte przez sforę psów, stanowiących dla niego rodzinę, której nie miał. Dla małego chłopca, nienawykłego do życia wśród ludzi, nowe otoczenie szybko staje się naturalnym środowiskiem. Szybki proces aklimatyzacji, następuje dzięki Momoczce, suce i przywódczyni stada, która uczy chłopca-szczeniaka, praw i zasad rządzących światem. Wszystko się zmienia, gdy do stada dołącza kolejne dziecko, a w Romoczce ożywają długo tłumione wspomnienia.

Fascynujący świat Rosji, pełen mrocznych sekretów, bezdomnych walczących o przetrwanie, gangów nastolatków stanowiących prawo oraz zwierząt, współistniejących w krainie biedy, elektryzuje nas. Przeraża, a jednocześnie intryguje innością. Świat Romoczki, to kraina piekła, gdzie nie ma żadnych praw i zasad, a ludzie walczą o ochłapy, pochodzące z lepszego świata.

W wyobraźni Evy Hornung zwierzęta okazują się być jedyną grupą, która liczy się z ustanowionymi zasadami, potrafi współistnieć, a w swych szeregach troszczy się o siebie nawzajem. Życie sfory, absurdalnie jest lepsze niż życie ludzi, wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Prawdziwa lekcja pokory.

Historia Romoczki uzmysławia nam, że w każdym z nas tkwi instynkt zwierzęcy, instynkt przetrwania. Choć ukryty jest głęboko, nie potrzeba wiele czasu, by zatryumfował nad ludzkimi odruchami. Człowiek, w trudnych chwilach, jest w stanie przewartościować swoje potrzeby i dopasować się do otaczającego świata.

Według niektórych Romoczka, to rosyjski odpowiednik Mowgliego, bohatera „Księgi dżungli” Kiplinga, wychowanego przez wilki. Wydaje mi się to jednak zbyt bajkowe porównanie, więc przychylałabym się do stwierdzenia, że Romoczka, to na przykład Ivan Mishukovs, jeden z pięciu miliona dzieci, porzuconych przez rodziców po krachu ekonomicznym w Rosji. Biorąc pod uwagę, że historia ta, może być oparta na faktach, robi ona piorunujące wrażenie na czytelnikach.

Świat fantazji literackiej, w którym dzieci borykają się z problemami, jakich nie zna cywilizowany świat, okazuje się być światem realnym. Doskonale oddała to australijska pisarka, choć dla niej Rosja i jej problemy, są czystą abstrakcją. Tym większe uznanie, za realizm i dramatyzm, wstrząsający dogłębnie.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Eva Hornung, „Chłopies”, Bellona, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat