Sukcesy wcześniejszych książek znakomitego współczesnego fizyka zachęciły go do pracy nad kolejnymi publikacjami. „Wszechświat w skorupce orzecha” powstał z chęci dzielenia się z czytelnikiem ekscytacją wywołaną poprzez dokonywanie kolejnych odkryć oraz przedstawienie tego, jaki obraz świata z nich się wyłania. Zamiarem było przedstawienie wspomnianych odkryć, bez zbędnego utrudniania ich zrozumienia czytelnikowi, podając je w nieco okrojonej i bardziej przyjaznej formie. Czy autorowi to się udało?
Ostatni raz interesowałam się fizyką w szkole średniej, jednak jako osoba dorosła chciałabym rozszerzać moją wiedzę i znać chociażby absolutne podstawy aktualnych teorii dotyczących Wszechświata i tego, co z nim związane. Książka Hawkinga wydawała się do tego idealnym narzędziem, jednak niestety rzeczywistość okazała się nieco odmienna od moich oczekiwań. „Wszechświat w skorupce orzecha” składa się z kilku działów, gdzie po przeczytaniu pierwszych dwóch, w których zostały omówione podstawowe zagadnienia, możemy czytać kolejne w dowolnym porządku, ponieważ są one niezależne od siebie. Pytanie jednak, czy przeciętny czytelnik, przebrnie przez zalecane pierwsze sześćdziesiąt stron? Może być ciężko, ponieważ mimo chęci autora, wiedza w książce nie jest przedstawiona prosto i przyjaźnie dla laika. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że z punktu widzenia autora jest to wszystko dziecinnie proste, jednak przeciętny człowiek, który tak jak ja, pamięta fizykę jedynie ze szkoły, może być nieco rozczarowany.
„Wszechświat w skorupce orzecha” nie jest moim zdaniem niczym ponad dość interesująco napisanym podręcznikiem do fizyki i ma magiczną moc usypiania. Pamiętacie to uczucie? Ledwie otwieracie swoją książkę przedmiotową i nagle magicznie nachodzi niepokonane uczucie senności? Niestety, to samo spotykało mnie za każdym razem gdy brałam książkę Hawkinga do ręki. Mimo moich szczerych chęci zapoznania się z tematem i wielkiego podekscytowania czytania książki napisanej przez takiego geniusza, lektura nie była dla mnie ani przyjemna, ani interesująca. Liczyłam, że dzięki tej pozycji zapoznam się ze współczesnymi teoriami fizyki i rozbudzę swoje zainteresowanie światem nauki, jednak tak się nie stało.
Książka napisana jest poprawnym językiem, który czyta się dość płynnie, co ułatwiają często wtrącane anegdotki i ciekawostki. Jest również bogato ilustrowana, choć właśnie to rysunki rozczarowały mnie w niej najbardziej. Spodziewałam się przedstawienia poszczególnych zagadnień w czytelny sposób i przede wszystkim – spójny. Ilustracje są jednak dostępne dość przypadkowo i tutaj znowu automatycznie przychodziło mi na myśl skojarzenie z moim licealnym podręcznikiem fizyki. Znaczna większość nie mówi mi nic, ani tym bardziej nie pomogła mi zrozumieć skomplikowanych teorii poruszanych w książce.
Ponoć podział na humanistów i umysły ścisłe jest sztuczny i nie akuratny, jednak po spotkaniu z „Wszechświat w skorupce orzecha”, ciężko mi oprzeć się stwierdzeniu, że jestem humanistką i tak już pozostanie. Książka niewątpliwie będzie ciekawa dla określonego grona odbiorców, jednak moim zdaniem nie jest to pozycja dla każdego. Jeśli fizyka i jej siostrzane dziedziny to dla ciebie czarna magia i nigdy nie wzbudzały twojego zainteresowania i zrozumienia, to wątpię by lektura książki Hawkinga miałaby jakiekolwiek szanse to zmienić.
Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)
Stephen Hawking, „Wszechświat w skorupce orzecha”, Poznań, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2014
Komentarze