Cieszę się, że wydawnictwo nie pozwala czytelnikom zapomnieć o tej autorce, bo obecnie takich jak ona można ze świecą szukać. Czy ostrzeżenie „Uwaga! Przeczytanie tej książki grozi miłością albo uwielbieniem do autorki!” jest więc uzasadnione? Postanowiłam sprawdzić, jak się ten zbiór ma.
„Wszyscy niestety normalni” to niedawno wydane, zebrane w jednym tomie dwie kultowe książki Marii Czubaszek: "Na wyspach Hula-Gula" oraz "Dziewczyny na ścianę i na życie". Ironiczne książki pokazują, że w życiu i tekstach Marii Czubaszek mogło wydarzyć się naprawdę wszystko.
Już przeczytawszy pierwsze kilka stron uznałam, że ta książka to „esencja pani Czubaszek”. Jej charakterystyczne poczucie humoru sprawiło, że w zasadzie całość czytałam z uśmiechem na twarzy. Parę razy śmiałam się prawie do łez, czasem na mojej twarzy zagościł uśmiech ironiczny. Teksty te bowiem są pełne ironii i sarkazmu, których autorka była mistrzynią.
Specyficzne spojrzenie na świat biło dosłownie z każdej strony. Mimo jednak całego uwielbienia Czubaszek, muszę przyznać, że książkę lepiej czytać „na raty”, ponieważ mnogość absurdów i paradoksów bawi tylko do pewnego momentu. Łatwo o to, by zaczęły męczyć.
Rozłożenie czytania na kilka dni nie powinno sprawiać problemów, bo książka została podzielona na krótkie rozdziały, z których każdy jest historią lub felietonem o czymś zupełnie innym. Wydaje mi się, że wydawca mógł lepiej rozegrać kwestię tego, jakie książki połączyć. Te bowiem są dość podobne, lecz w tym wypadku to nie plus. Może jeszcze nie wada, ale osobiście wolałabym, by jedną wybrano bardziej groteskową, a drugą spokojniejszą (w końcu książek Czubaszek napisała sporo).
I tak jednak uważam, że książka jest warta polecenia. Zwłaszcza na długie, jesienne wieczory, gdy popadnie się w mantrę lub zbyt nostalgiczny nastrój. „Wszyscy niestety normalni” na pewno zafunduje czytelniczą podróż z dala od normalności i szarości dnia codziennego.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
„Wszyscy niestety normalni”, Maria Czubaszek, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2023.
Komentarze