Wśród kryminałów i thrillerów obecnie nie mogę niczego sobie znaleźć, bo mam wrażenie, że czołowi autorzy „wypalili się”. Nowo pojawiający się zaś albo jakby powielają, albo nie dają rady sprostać wysoko postawionej poprzeczce. Ćwirlej jest jednym z tych autorów, których jeszcze w swoim rankingu na stałe nie osadziłam, niemniej kojarzącym się dobrze. Stąd i jego nowość mnie zainteresowała.
Podczas Powszechnej Wystawy Krajowej w 1929 roku w Poznaniu dochodzi do serii napadów na targowych gości. Zadaniem policji jest oczywiście ujęcie przestępców. Wydarzenia w mieście relacjonuje, otwarte niedawno, poznańskie Radio. Komisarz Antoni Fischer ma wygłosić w nim przemówienie, jednak tuż przed tym do studia wpada uzbrojony szaleniec, który otwiera ogień do zebranych tam ludzi. Sprawy się komplikują, gdy wychodzą na jaw powiązania z wywiadami Niemiec i Bolszewickiej Rosji. Sprawy, pozornie w żaden sposób niepowiązane ze sobą, spadają na głowę Fischera.
W fabułę bardzo łatwo jest się wciągnąć już od pierwszych chwil za sprawą niezwykle autentycznych bohaterów i świetnie oddanych realiów międzywojnia. Książka jest spójna z poprzednią, co na pewno ucieszy fanów autora. Jednocześnie dokładna znajomość całej serii nie wydaje się wymagana. To dobre rozwiązanie dla niezaznajomionych z jej lekturą.
Dialogi między postaciami wydawały mi się bardzo prawdziwe i wpisane w klimat tamtych lat, za co bardzo Ćwirleja podziwiam. Wysokim poziomem nie zaskoczył – cały czas się go trzyma. Zaskoczyły natomiast zwroty akcji i dynamika wydarzeń. Chwilami nie sposób przewidzieć, jak wszystko się potoczy. Nie było w tym przerysowań, które zdarzają się autorom bardzo często. Mimo że akcja osadzona została w burzliwych realiach, autor nie pogubił się, dzięki czemu przez kolejne strony mknęłam w pełni zainteresowana. Kolejne wątki – a było ich mnóstwo - wprowadzane były miarowo, tak że nic nie umykało. Pewne wątki i motywy wydały mi się pełnić funkcję harmonizującą, co również powitałam z aprobatą. Ćwirlej wręcz detalicznie zarysował tło, co jest ogromną zaletą.
Niektórym może wprawdzie przeszkadzać sporo wulgaryzmów, jednak według mnie wszystkie były uzasadnione. Całość odznacza się spójnością.
„Wszyscy słyszeli jej krzyk” to książka dopracowana i wciągająca. Powiedziałabym, że niewiarygodnie prawdziwa. Podoba mi się, że Ćwirlej po raz kolejny dopracował i fabułę tomu, i wątki bohaterów, i elementy historyczne. Ogrom wszystkiego nie przytłoczył, a wprawił w uznanie. Mimo dość ciężkiej tematyki i chwilami skomplikowanych treści, książka jest napisana lekkim piórem. Polecam i fanom, i tym, którzy Ćwirleja jeszcze nie znają. Jest to dobra reprezentantka jego twórczości.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Ryszard Ćwirlej, „Wszyscy słyszeli jej krzyk”, Czwarta Strona, 2021.
Komentarze