„Wszyscy powinniśmy być feministami” – recenzja

Recenzja książki „Wszyscy powinniśmy być feministami”.
„Żadna ze mnie feministka” – pomyślałam, kiedy wzięłam do ręki tę książkę. I właśnie ta myśl skłoniła mnie jeszcze mocniej do tego, że ową pozycję muszę przeczytać.

„Wszyscy powinniśmy być feministami” to krótka, 70 - stronicowa książka, którą trudno włożyć w jakiekolwiek ramy literackie. Z jednej strony to reportaż, z drugiej opowieść, z trzeciej krótka autobiografia autorki Chimandy Ngozi Adiche. Jest to zmodyfikowana wersja wykładu wygłoszonego przez Chimandę w grudniu 2012 roku podczas TEDxExuston, dorocznej konferencji poświęconej Afryce.

Trudno sobie wyobrazić, że pojęcie feminizmu nie dotarło również do krajów trzeciego świata. Pozycja kobiety mieszkającej na tym kontynencie jest niezwykle niska niezależnie od statusu społecznego, wykształcenia czy zamożności. Kobieta może być jedynie, częścią mężczyzny. Chimanda Ngozi Adiche była wychowywana w rodzinie, w której kobiety traktowano na równi z mężczyznami (w rozumieniu relacji rodzinnych). Wraz z wiekiem odkrywała trudności, jakie napotykają kobiety w codziennym życiu - zarówno osobistym jak i zawodowym.

Wszystkie sytuacje wymienione w książce nie dzieją się jedynie w Afryce. Poruszone tematy można spokojnie przełożyć na kwestie pozycji kobiet w Europie. Przykładem niech będzie jedna z historii, gdzie wykształcona koleżanka Chimandy biorąc udział w naukowym wykładzie wybiera smutny, brązowy garnitur zamiast wielobarwnej sukienki, aby nie odebrano jej jako „niepoważnej”.

Opisywane historie w książce „Wszyscy powinniśmy być feministami” można odebrać jako problemy z płcią kulturową. Jednak podsumowując całość tego dzieła, można wysnuć zupełnie inne wnioski. Kwestia odmiennego wychowania dziewczynek i chłopców to nie nauka feminizmu (lub jego braku), ale wpajania tego, jacy jesteśmy i jacy być powinniśmy. Wyobraźmy sobie o ile świat byłby piękniejszy, gdyby każdy z nas mógłby być sobą bez obawy przed oceną innych. Niewątpliwie obie płcie różnią się od siebie, lecz to proces uspołeczniania te różnice w nas potęguje; i nie tylko w nas, jako kobietach i mężczyznach, ale również w naszych relacjach. To moim zdaniem jest przesłaniem autorki. Chętnie poznałabym inny punkt widzenia osób, które miały przyjemność spotkania się z tą książką (zapraszam do komentowania).

Sądziłam, że książka „Wszyscy powinniśmy być feministami” okaże się naukowym wywodem, który będzie drastycznie zmuszał do tego, by kobiety walczyły o swoje prawa, natomiast panowie bezwzględnie je respektowali. Nic takiego nie miało miejsca, a nawet lepiej. Czytając te wszystkie historie, które przytrafiły się autorce, jej koleżankom i kuzynkom, bez żadnej namowy, ma ochotę się jeszcze bardziej zagłębić w pojęcie feminizmu na świecie.

Chimanda Ngozi Adiche w żaden sposób nie stara się nas przekonać do którejś ze stron; nie określa feminizmu mianem jedynej słusznej prawdy, w którą mamy wierzyć, choć tytuł jednoznacznie nasuwa takie skojarzenia. „Wszyscy powinniśmy być feministami” to pozycja zarówno dla zagorzałych feministek jak i tych osób, które chcą poznać pojęcie feminizmu i samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ten temat. 

Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)

Chimanda Ngozi Adiche, Wszyscy powinniśmy być feministami, Zysk i S-KA Wydawnictwo, Poznań 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat