„Wszystkie kolory nieba” - recenzja

Recenzja książki „Wszystkie kolory nieba”.
„Wszystkie kolory nieba” – kontynuacja polskiej wersji współczesnej baśni o Kopciuszku.

Pewnie większość z nas w dzieciństwie miała okazję poznać niezwykłą baśń o Kopciuszku, który z biednej i osieroconej dziewczyny, przeistacza się w piękną księżniczkę. Podobny motyw powielał się od lat w wielu historiach, w nie mniejszym stopniu zachwycając wciąż na nowo odbiorcę. Nowy cykl powieściowy autorstwa Krystyny Mirek w sposób widoczny korzysta z motywu brzydkiego kaczątka, dopełniając dobrze znany czytelnikowi wątek, szeregiem pobocznych, zachwycających oczy i wyobraźnię treści.

„Wszystkie kolory nieba” to kontynuacja losów bohaterów, których czytelnik miał okazję poznać podczas lektury pierwszego tomu cyklu - „Większy kawałek nieba”. Iga i Wiktor w końcu szczerze wyznali sobie miłość, z odwagą konfrontując się z zupełnie odmiennymi planami swoich bliskich. Wydaje się więc, że w końcu szczęścia stanie się zadość: młodzi pobiorą się, założą szczęśliwą rodzinę i z radością będą kontynuować rodzinne dziedzictwo. Jednak najnowsza powieść Krystyny Mirek daleka jest od powielania oczywistych, optymistycznych rozwiązań.

Iga, jak przystało na rolę kobiety, towarzyszącej bogatemu i wpływowemu mężczyźnie, powinna natychmiast zrezygnować z pracy, jako kelnerka, i posłusznie podporządkować się tradycjom i zasadom panującym od lat w jego rodzinie. Tak przynajmniej życzy sobie matka Wiktora. Jednak Iga, nauczona własnymi doświadczeniami, nie chce rezygnować z pracy, stając się utrzymanką swojego męża. Stając się kobietą, której jedynym i nadrzędnym obowiązkiem jest troska o własny wygląd zewnętrzny. Między kobietami rodzi się widoczna rywalizacja, która z dnia na dzień przybiera znamiona prawdziwego konfliktu. Jak długo Iga będzie w stanie przeciwstawiać się matce Wiktora? Czy kobiety porzucą własną dumę i osiągną porozumienie?

Krystyna Mirek pisze w ten magiczny i ciepły, tylko dla siebie właściwy sposób, że nie sposób nie polubić jej książek. Żywe i barwne postacie, ciepła, choć niepozbawiona cierpienia fabuła, a przede wszystkim przedzierająca się przez wszystkie strony nadzieja lepszego jutra, stanowiąca swoisty morał jej powieści. Autorka z niezwykłą lekkością snuje opowieść o prawdziwym życiu, w której oprócz bólu i łez, nie brakuje miejsca na wprowadzenie motywów zaczerpniętych z najpiękniejszych baśni – tego życiowego cudu, na który każdy z nas przecież czeka. Możliwości spełnienia marzeń, realizacji własnych pasji czy w końcu życia w zgodzie z samym sobą.

Jestem zachwycona stylem autorki, sposobem kreacji świata, budowaniem specyficznego nastroju ciepła czy w końcu prostotą opowieści, która jak żadna inna, stanowi niepodważalną gwarancję poprawy kiepskiego nastroju. Po lekturze powieści Krystyny Mirek każda kobieta poczuje się po prostu szczęśliwsza. A o to w literaturze rozrywkowej przecież chodzi. O dobry nastrój oraz niewymuszony i szczery uśmiech na twarzy. „Wszystkie kolory nieba” spełniają swój literacki obowiązek w 100%!

Joanna Jagieła
(joanna.jagiela@dlalejdis.pl)

Krystyna Mirek, Wszystkie kolory nieba, Kraków, Znak, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat