„Wszystkie kwiaty Szanghaju” – recenzja

Recenzja książki „Wszystkie kwiaty Szanghaju”.
Wśród przepięknych, chińskich ogrodów i kolorowych strojów kryje się tradycja. Tradycja okrucieństwa, cierpienia, znieważania. Tradycja, w której celem kobiety jest urodzenie syna.

Żyjemy w czasach i kulturze, gdzie kobiety same decydują o swojej przyszłości, mogą zdobywać wykształcenie, a ich głos nie jest uważany za mniej istotny od głosu mężczyzny. Trudno jest nam uwierzyć, że gdzieś tam, jeszcze kilkanaście lat temu, było inaczej – a może i nadal jest. Że są miejsca, gdzie kobieta jest poniewierana, a jej wartość wyznaczana jest jedynie kosztem posagu oraz rodziną, do której wejdzie po zamążpójściu. I to, czy utrzyma się na powierzchni swojej codzienności, zależy od faktu, czy szybko urodzi syna… Tak pojmowana, krzywdząca tradycja nadal obowiązuje w wielu kulturach, i to ona wzbudza podziw, a jednocześnie oburza w książce „Wszystkie kwiaty Szanghaju” Duncana Jepsona.

Duncan Jepson od lat związany jest z krajami Azji, gdzie przebywa jako pisarz oraz dziennikarz „The New York Times” czy reżyser Discovery Channel. Obserwuje kulturę ludów azjatyckich, angażuje się w projekty pomocy dla biednej młodzieży z Chin, działa jako prawnik. To właśnie na kanwie tych doświadczeń powstała wstrząsająca opowieść, zawierająca w sobie całe życie pewnej Chinki – tym bardziej dotykająca duszy, im szybciej uświadamiamy sobie, że los bohaterki spotkał wiele innych, młodych kobiet.

Xiao Feng to nastolatka, zaniedbywana Młodsza Córka, która swoje dni wypełnia spacerami z dziadkiem po przepięknym ogrodzie, leżącym tuż obok domu. Jest zupełnym przeciwieństwem swojej Starszej Siostry – zadbanej, pobierającej edukację i lekcje tańca, robiącej wszystko w jednym celu: aby znaleźć dobrą partię na męża. Gdy już prawie się jej to udaje, nagle umiera, a jej los przypada w udziale Xiao Feng. Przemiana młodej, niewinnej, zaniedbanej dziewczyny w Pierwszą Żonę, mieszkającą w domu pełnym nienawidzących się hipokrytów, zmuszaną do współżycia z mężem, aby tylko mógł spłodzić potomka – jest nie tylko wstrząsająca, ale i boleśnie prawdziwa. Zwłaszcza w chwili, gdy bohaterka, chcąc przerwać twardą tradycję i okrutne obyczaje, wywołuje jeszcze większe cierpienia…

Książka porusza tym bardziej, że stworzona jest w formie listu czy pamiętnika, kierowanego przez matkę do córki. Córki, którą starała się ochronić przed złym losem, a której nie była w stanie wcześniej pokochać. Jepson nie wtłacza do opowieści swojej oceny czy krytyki; wiernie powtarza słowa bohaterki, ukazując całą jej duszę. Przez to „Wszystkie kwiaty Szanghaju” stają się nie tylko opowieścią o tradycjach rodem z Chin czy opisami obyczajów i ceremonii. To przede wszystkim wzruszająca, bolesna historia, która otwiera oczy na świat pełen innych tradycji i ludzi o odmiennych wartościach. Z pewnością konieczna lektura dla każdej kobiety.

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Duncan Jepson, „Wszystkie kwiaty Szanghaju”, Warszawa, Świat Książki, 2014.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat