„Wszystkie moje jutra” – recenzja

Recenzja książki „Wszystkie moje jutra”.
Trzy kobiety. Trzy historie. Trzy powody, aby mieć nadzieję na lepsze jutro.

Mistrzynie romansu historycznego – Karen Witemeyer, Jody Hedlund oraz Elizabeth Camden – postanowiły połączyć swoje siły i stworzyć wyjątkową książkę, na którą złożyły się trzy historie miłosne. I chociaż każda z nich jest inna, to wszystkie mają wspólny mianownik – pokazują piękno miłości. Miłości czystej, nieskalanej przedwczesnym dotykiem; takiej, o której skrycie marzy każda kobieta.

Pierwsza opowieść zabiera czytelnika do XIX – wiecznej kolonii w Harper’s Station, w której pracuje odważna i waleczna, ale skrzywdzona przez los Victoria. Kobieta nosi w sobie wiele bólu i strachu. Z tego też powodu nie chce zaufać zabiegającemu o jej względy Benowi. Wszystko zmienia pewien wypadek.

Druga historia - „Przebudzone serce” -  napisana przez Jody Hedlund opowiada o perypetiach Christine Pendleton, która wraz z pastorem walczy o poprawę losu biednych i skrzywdzonych mieszkańców Nowego Jorku. Kobieta, pomagając innym, znajduje nie tylko cel w swoim życiu, ale i miłość…

Ostatnie opowiadanie spod pióra Elizabeth Camden – autorki takich bestsellerów jak „Tajemnice Bostonu” czy „Ku odległym brzegom” – traktuje o studentce medycyny, Julii Broeder, a zarazem dziewczynie, która wyprzedziła swoje czasy, przez co musiała zmagać się z wieloma przeciwnościami mnożonymi przez swoich przełożonych. Na szczęście gorzkie doświadczenia osłodziła miłość do przystojnego prawnika.

Widniejące na okładce hasło – „Historie miłosne, które rozjaśnią wszystkie Twoje jutra” – nie jest ani trochę przesadzone. Miłość w wydaniu autorek – subtelna, delikatna niczym muśnięcie motylego skrzydła, wyczekująca z niecierpliwością na przypadkowe dotknięcie ręki, piękna i niewinna – jest taką miłością, o której marzy każda z nas. Bo czy nie chciałybyśmy, aby nasz ukochany kochał nas tak bardzo, że byłby w stanie czekać tyle, ile potrzeba? Czy nie marzymy o tym, aby być szanowanymi? Kochanymi z całego serca? Czy nie chcemy każdą cząstką ciała być ucieleśnieniem czyichś pragnień? Można wmawiać sobie różne rzeczy; można miłość przeklinać, ale jej pragnienie jest zbyt głęboko w nas zakorzenione, by móc całkowicie je wyplenić.

Polecam książkę każdej miłośniczce literatury obyczajowej. Jest to lekka, przyjemna lektura w sam raz na leniwe, urlopowe popołudnie.

Aleksandra Kantorczyk
(aleksandra.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Karen Witemeyer, Jody Hedlund, Elizabeth Camden, „Wszystkie moje jutra”, Wydawnictwo Dreams 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat