Niestety, w przypadku „Sprzedanej” czytelnik może udusić się od nadmiaru grafomańskiego stylu i zadławić ilością opisywanej spermy.
Gdy młoda Angielka odpływa nago z kanaryjskiej wyspy Gomery, nie zdaje sobie sprawy, że tym posunięciem przypieczętuje swój los na kilka następnych miesięcy. Bezimienna dziewczyna dobija w końcu do brzegu nieznanej wysepki, na której staje się niewolnicą dwóch Arabów. Mężczyźni najpierw „testują” jej ciało, gwałcąc ją na plaży. Początkowo zszokowana, dziewczyna poddaje się woli nieznajomych. Gdy w końcu poznaje przystojnego przywódcę bandy, który również używa jej ciała do zaspokojenia swoich potrzeb, uznaje, że skoro przeznaczono jej los kochanicy szorstkiego szejka, to po raz kolejny pozwoli nieść się falom, z ciekawością czekając na rozwój wydarzeń.
Dziewczyna, której imienia nigdy nie poznajemy, staje się „ukochaną” Samira, arabskiego szejka z Mauretanii. Mężczyzna nie porozumiewa się z nią w żaden inny sposób, jak poprzez dziki seks. Angielka odkrywa, że przyjemność nieodłączenie związana z bólem, a jej jedynym prawdziwym przeznaczeniem jest służenie szejkowi swoim ciałem. Jednak prawdziwa ekstaza, prawdziwe „odkrycie siebie” następuje dopiero wówczas, gdy w pustynnym mieście na granicy Sahary do pary kochanków dołącza Majsun, kolejna kochanka Samira. Dopiero uprawiając seks z kobietą i mężczyzną jednocześnie bohaterka jest w pełni usatysfakcjonowana. Dopiero brutalny ojciec szejka rozdziela kochanków, złączonych więzami niesłabnącego pożądania...
„Sprzedana” Chloe Thurlow to kolejna książka, powstała na fali wielkiego odrodzenia mocnej literatury erotycznej dla kobiet. O ile już „50 twarzy Greya” było książką słabą, to „Sprzedana” jest po prostu powieścią najgorszego sortu. I nie chodzi o przekraczające granice jakiegokolwiek smaku opisy seksu oralnego, po którym mężczyzna oddaje mocz na twarz kobiety. Nie chodzi o fantazje o byciu gwałconą przez przystojnego szejka, który po prostu bierze, na co ma ochotę. Na poziomie fabularnym naprawdę niewiele się dzieje, co można oczywiście przeboleć, jeśli akcja zastąpiona byaby wartościowymi przemyśleniami lub wyjątkowo plastycznymi opisami.
Ze względu na barierę językową między główną bohaterką a otaczającymi ją Arabami, zamiast dialogów „Sprzedana” jest pełna żenujących, grafomańskich wynurzeń na temat przyrody, życia, miłości, seksu. „Czy istnieje śmierć lepsza niż ta, gdy ciało ogarnia spazm, a głos dołącza do pieśni kosmosu?” - to tylko jeden z przykładów niezwykle „głębokich” przemyśleń bohaterki. Albo czy nie należy zwrócić uwagi na takie niemal poetyckie porównanie: „ Mój szejk to Neptun, bóg mórz, a jego trójzębem okazał się bat schowany w szufladzie. Szejk był jak bomba sprzecznych emocji, ukrytych głębi, nagłych burz, subtelnie zmieniających się prądów.” Jeśli ktoś szukałby bardzo źle napisanej książki w takim stylu, to polecam sięgnąć po „Sprzedaną”.
Chloe Thurlow napisała coś, co nigdy nie powinno zostać wydane, a czytanie takiego gniota po prostu boli. Przyznam, że przeczytanie 200 stron książki nie zajmuje mi więcej niż tydzień. Ze „Sprzedaną” męczyłam się prawie trzy tygodnie, bo po prostu nie byłam w stanie znieść tak złej „literatury” w większej dawce niż kilka stron dziennie. A, jeśli się nie mylę, to seks powinien męczyć w trochę inny sposób.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Chloe Thurlow, „Sprzedana”, Remi 2013
Komentarze