„Wymysły Malitki. DIY” – recenzja

Recenzja książki „Wymysły Malitki. DIY”.
Zrób to sam.

To krótkie hasło stanowi rozwinięcie tajemniczego skrótu „DYI” (ang. „do it yourself” znaczy właśnie „zrób to sam”) znajdującego się w tytule książki i jednocześnie zdradza w dużej mierze jej treść. „Wymysły Malitki” to bowiem książka pełna pomysłów na ozdoby, prezenty, bibeloty i temu podobne przedmioty, które przy odrobinie dobrych chęci możemy samodzielnie wykonać w domu, a potem sycić oczy widokiem własnoręcznie wykonanych i niepowtarzalnych cudeniek.

Autorka książki, Patrycja Malitka, prowadzi bloga oraz kanał YouTube o tytule „DIY Wymysły Malitki”. Książka jest więc pewnego rodzaju „przedłużeniem” jej dotychczasowej działalności. Przedłużeniem ciekawym i na pewno świetnym w sensie marketingowym, ale niestety niezbyt – w moim odczuciu – udanym, jeśli chodzi o wybór pomysłów zaprezentowanych w książce. Ale może po kolei.

Cały album podzielony jest na cztery części, odpowiadające poszczególnym porom roku. W każdym w nich znajdują się pomysły, które w jakimś sensie wiążą się z danym okresem. Wydaje mi się, że jeśli w kwietniu czy maju mamy ochotę zaznaczyć jakoś w naszym otoczeniu, że poczuliśmy już wiosnę, to dobrze jest móc zajrzeć do konkretnego rozdziału książki, a nie wertować wszystkie jej strony, poszukując czegoś, co będzie nam odpowiadać. To rozwiązanie należy więc ocenić bardzo pozytywnie.

Podobne słowa uznania należą się autorce i wydawnictwu za estetyczną stronę albumu. Znajdziemy w nim mnóstwo kolorowych i pięknych zdjęć, przedstawiających poszczególne etapy wykonywania danych przedmiotów oraz ich efekt końcowy. Wszystko zostało pięknie zaaranżowane na estetycznych tłach i w bardzo przyjemnej kolorystyce. Dzięki temu książkę bardzo przyjemnie jest nawet przekartkować.

Osobiście uważam jednak, że to, co budzi zastrzeżenia, to niestety najważniejsza część, czyli treść „Wymysłów Malitki”. Zdecydowaną większość zaprezentowanych w książce pomysłów podzieliłabym na dwie grupy – obie trochę rozmijające się z moimi oczekiwaniami. Jedna to rzeczy ciekawe i oryginalne, ale bardzo trudne – chyba zbyt trudne – do wykonania, wymagające użycia lutownicy, wierteł do betonu czy palnika gazowego. Druga to pomysły bardzo oczywiste, takie, na które wielu czytelników może wpaść bez pomocy książki i do których przygotowania z pewnością nie jest potrzebna szczegółowa instrukcja. Po odrzuceniu pomysłów, należących do tych dwóch grup, pozostaje naprawdę niewiele ciekawych inspiracji. A szkoda.

Reasumując, przyznam, że spodziewałam się po tej książce znacznie więcej. Jeśli ktoś rzeczywiście szuka pomysłów na oryginalne i nietypowe rzeczy, które może samodzielnie wykonać w domu, to w moim odczuciu powinien jednak sięgnąć po inną pozycję (a najlepiej po prostu zajrzeć do Internetu). Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest piękna i niezwykle estetyczna – z pewnością może więc stanowić np. ciekawy prezent.

Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)

Patrycja Malitka, „Wymysły Malitki. DIY”, Warszawa, wydawnictwo Dlaczemu, 2017.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat