Wyrwać się z piekła

Recenzja książki „W matni”.
Przejmująca do szpiku kości dramatyczna historia dziennikarki, która wpadła w sidła niemieckiej bezpieki. Czy uda jej się wyrwać z tego piekła?

Matnia to według „Słownika Języka Polskiego” słowo oznaczające sidła, a w przenośni sytuację bez wyjścia. Zatem autorka Stefania Jagielnicka-Kamieniecka nie bez powodu nadała swojej książce znaczący tytuł „W matni”.

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka to kobieta wszechstronna. Zajmuje się zarówno dziennikarstwem, poezją, jak i pisaniem powieści. Spod jej pióra wyszły takie książki jak: „Oko w oko ze śmiercią”, „Poezja i miłość” oraz „Siatka w sieci”. W 1983 roku, po internowaniu, autorka wyemigrowała do Stanów, gdzie dostała dożywotnie członkostwo Arizona Press Club w Phoenix.

„W matni” opowiada o losach Marii Grudeckiej, która emigruje wraz z synem do Zachodnich Niemiec, gdzie mieszkają rodzice jej byłego męża, którzy namawiają ją do tego kroku, bo zależy im, by mieć przy sobie na starość ukochanego wnuka. Spotkana w kościele szkolna koleżanka wprowadza ją do swego towarzystwa stanowiącego siatkę wywiadowczą. Dziennikarka niewiele rozumie z tego, co ci ludzie mówią, ponieważ słabo zna niemiecki, tymczasem oni traktują ją jak członka swej siatki. Gdy czująca odrazę do donosicielstwa kobieta orientuje się, w czym rzecz, postanawia uciec z zapyziałego miasteczka do Radia Wolna Europa w Monachium. Wówczas członkowie siatki w obawie, że Maria zdradzi w RWE ich tajemnice zatruwają ją jakimś środkiem, po którym kobieta przez wiele lat przeżywa koszmar psychozy i kolejnych pobytów w szpitalu psychiatrycznym. Natomiast jej syna usiłują wciągnąć w narkomanię, by w ten sposób nim manipulować, co po wielu szykanach w końcu im się udaje, ku rozpaczy znękanej kobiety…

Brzmi bardzo okrutnie, strasznie, przejmująco. I tak rzeczywiście jest. Czytając tę krótką, bo zawierającą zaledwie 140 stron, powieść mamy wrażenie, że zagłębiamy się w jakąś potworną historię, która nie miała prawa się wydarzyć. A jednak. Podczas czytania „W matni” trudno opanować łzy wzruszenia albo złości. Złości na ludzi, otaczający świat, na historię, na system, na politykę, praktycznie na wszystko. Autorka stworzyła niesamowitą opowieść, która dotyka czytelnika. Sięga do naszych najgłębszych pokładów, ukrytych gdzieś pod gruboskórnością otaczającej nas rzeczywistości.

Historia, którą opisała Stefania Jagielnicka-Kamieniecka nie należy do łatwych. Nie jest to książka, którą powinniśmy czytać wieczorem do poduszki, czy też w porannym zgiełku jadąc do pracy. Wymaga ona głębszego skupienia i pochylenia się nad treścią. Nie należy do przyjemnych, ale za to bardzo pożytecznych i wartościowych. Polecam tym, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko rozrywki i miłego spędzenia czasu.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka, „W matni”, Wydawnictwo Papierowy Motyl 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat