To właśnie tam trafia główny bohater, Michał, który po latach dowiaduje się, że jego młodzieńcza ocena wydarzeń była błędna. Postanawia odnaleźć byłą ukochaną, Natalię, by naprawić przeszłość i przy okazji stworzyć cykl reportaży o wyspie.
Autorka po mistrzowsku oddaje klimat greckiej wyspy – jej krajobrazy, zapachy i mentalność mieszkańców, co niewątpliwie stanowi największy atut tej powieści. Opisy natury, kultury i lokalnych smaków sprawiają, że czytając, niemal czujemy się jak na wakacjach, zanurzając się w atmosferze pełnej słońca i luzu. Jednak piękne tło nie zawsze rekompensuje niedostatki fabularne – historia, choć przyjemna, jest dość schematyczna, a losy bohaterów przewidywalne. Wiele wątków w powieści rozwija się w sposób, który łatwo przewidzieć, przez co brakuje elementu zaskoczenia.
Michał, choć przedstawiony jako człowiek poszukujący odkupienia, momentami irytuje swoją niekonsekwencją i brakiem charakteru. Jego decyzje wydają się nielogiczne, a długie wewnętrzne rozterki – nużące. Natalia, jako postać bardziej wyrazista, budzi sympatię swoją dojrzałością i ciepłem, ale jej historia również nie wychodzi poza ramy typowej opowieści o miłosnym nieporozumieniu. Na uwagę zasługuje natomiast postać babci Michała oraz humorystyczne momenty związane z jego próbami odnalezienia się w greckiej rzeczywistości. To właśnie te poboczne wątki i bohaterowie dodają książce uroku i sprawiają, że lektura nie jest zupełnie jednowymiarowa.
Jolanta Kosowska posługuje się lekkim, przystępnym językiem, który sprawia, że książkę czyta się szybko i bez większego wysiłku. Autorka potrafi oddać emocje bohaterów i sprawić, że czytelnik angażuje się w ich losy, choć momentami można odczuć nadmiar retrospekcji i rozwlekłość opisów. Przez to tempo narracji zwalnia, co może zniechęcić osoby, które szukają w literaturze dynamicznej fabuły. Jednak dla czytelników lubiących niespieszne, klimatyczne opowieści, takie podejście może być dodatkowym atutem.
„Wyspa luzu” to przyjemna, choć przewidywalna, opowieść o miłości, przebaczeniu i szukaniu własnej drogi, w której tłem są słoneczne krajobrazy Grecji. To dobra propozycja dla tych, którzy szukają lekkiej, relaksującej lektury. Dla bardziej wymagających czytelników może okazać się zbyt powierzchowna i momentami nużąca. Ostatecznie to książka, która sprawdzi się jako wakacyjna ucieczka od codzienności, ale niekoniecznie zapadnie w pamięć na dłużej.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Jolanta Kosowska, „Wyspa luzu”, Wydawnictwo Zaczytani, 2025.
Komentarze