„Wyspa Camino” – recenzja

Recenzja książki „Wyspa Camino”.
Lekki i bardzo przyjemny kryminał, w sam raz na wakacyjny wypoczynek.

W zasadzie można by dodać, że to doskonała lektura na deszczowy dzień lub moment, w którym chcielibyśmy oderwać się od codzienności i wyjechać, a jest to niemożliwe. John Grisham tym razem zabiera nas na piękną wyspę Camino. Według autora leży ona w południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych, na archipelagu wysp otaczających stały kontynent. Bez względu na to, czy została wymyślona na potrzeby książki, bardzo szybko poczujemy jej klimat - piękne piaszczyste plaże, cudowna roślinność i luzacka atmosfera.

Na wyspie lądujemy razem z Mercer, młodą kobietą, która ma pomóc pewnej firmie w odnalezieniu skradzionych, drogocennych rękopisów. Chodzi zatem nie tylko o odzyskanie dobra narodowego, jakim są oryginały powieści Scotta Fitzgeralda, ale także zwolnienie pewnej firmy ubezpieczeniowej od konieczności wypłaty wielomilionowego odszkodowania. Mercer nie jest zawodym szpiegiem. Nigdy również nie miała żadnego związku ani z branżą detektywistyczną, ani tym bardziej przestępczą. Jednak zna Camino bardzo dobrze, ponieważ tam mieszkała jej babka. W dodatku jest także całkiem atrakcyjną kobietą, a osoba podejrzana o posiadanie rękopisów, chętnie korzysta z uroków życia. Dzięki temu, że przedmiotem kradzieży jest w zasadzie literatura, wraz z Mercer poznajemy lokalne środowisko pisarzy. I chociaż Camino to średniej wielkości wyspa, to dzięki niewielkiej odległości od stałego kontynentu często gości wielu znanych i mniej znanych pisarzy. Jednym z głównych punktów turystycznych na wyspie jest duża księgarnia Bay Books i to właśnie tu będzie się rozgrywała spora część kryminalnej akcji. Mercer jest bowiem także pisarką i ma za sobą literacki debiut. Powrót na Camino będzie momentami bolesny, ale także ciekawy i pełen wrażeń, gdy zbliży się do żyjących tu pisarzy i pisarek (wcale nie tworzących literatury wysokich lotów, ale przynajmniej będących bardzo ciekawymi osobowościami).

Grisham to absolutny zawodowiec. Dlatego też „Wyspa Camino” to kryminał, który nie ma w zasadzie słabych punktów. Historia może nie jest strasznie skomplikowana, jak w innych dziełach tego samego autora, ale książkę czyta się z wielką przyjmnością. Stopniowo poznajemy kolejne elementy całej układanki oraz wszystkich bohaterów. Czytelnik nie tylko wnika w sensację. Ma także okazję poznać, jak wygląda świat literatów i publikacji od środka. W dodatku, jak wspomniałam, sam klimat wyspy Camino jest tak przekonywująco opisany, że nic tylko.. wyjechać na wakacje albo marzyć dalej o tej pięknej i słonecznej wyspie! Dla mnie lektura „Wyspy Camino” była bardzo mile spędzonym czasem, pozwalającym się oderwać od szarej rzeczywistości ! Polecam!

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

John Grisham „Wyspa Camino” Albatros, Warszawa, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat