„Wyspa Węży” to wielopłaszczyznowa powieść, która konfrontuje czytelnika z kilkoma sposobami pisania o wojnie. Dotyka sfery prywatnej, politycznej, lokalnej, polskiej i brytyjskiej. Czytelnik odnajdzie coś dla siebie, bo jeśli nie lubi historii wojskowości, to z przyjemnością pozna losy Raka i jego żony. Małgorzata Szejnert przeglądając rodzinne listy trafiła na zagadkę związaną z jej wujem – Ignacym Raczkowskim. Przestało się o nim mówić na początku wojny, tak jakby się rozpłyną i zniknął. Szybkie reporterskie śledztwo ujawniło, że jego pogrzeb odbył się w 1943 roku na szkockiej wyspie Bute. Dlaczego nikt nigdy o nim nie wspominał? Co wuj robił tak daleko od domu? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, autorka odwiedza londyńskie archiwa i wyspę Bute. Prawda wychodzi na jaw. W czasie wojny na wyspie funkcjonował obóz dla polskich oficerów. Takie miejsce, gdzie zostali zsyłani niewygodni żołnierze, którzy w tamtym czasie przydaliby się w kraju. Rozkaz władz był jednak inny i należało go wykonać. Śladów po tym obozie nie pozostało zbyt wiele. Dokumentów po prostu nie było i nie ma, a mieszkańcy wyspy, którzy pamiętają wojnę, w większości już nie żyją.
Reportaż jest analizą sytuacji, która miała miejsce lata temu na odległej wyspie. Wszystkie informacje podane w książce poparte są dowodami w postaci listów i innych dokumentów. Czytelnik odbywa długą i fascynującą podróż w czasie. Historia skrywa bolesną przeszłość polskich oficerów, którzy będąc w opozycji wobec Sikorskiego zostali zesłani na wyspę Bute, by przeczekali wojnę odizolowani od ojczyzny. Bezsilność miesza się z honorem i pamięcią o odległej Polsce. Autorka pozwala zrozumieć czytelnikowi jakie emocje panowały wśród niechcianych w ojczyźnie żołnierzy, a byli to młodzi, przystojni oficerowie pełni siły, chęci i nadziei na odbudowanie nowej, powojennej Polski.
Podziwiam rzetelną i samodzielną ścieżkę do odkrycia zapomnianych kart historii własnej rodziny. Małgorzata Szejnert wyszukała w archiwach wiele dokumentów i zapukała do wielu drzwi na wyspie Bute, by podać nam ten fantastyczny reportaż o historii naszych rodaków. Niesamowita książka, która dostarcza bardzo dużo informacji, zdjęć, opisu podróży i historii poszukiwań. Tło historyczne zostało przedstawione w bardzo subtelny sposób. Stanowi swoisty reportaż, jednak czyta się ją jak najlepszy thriller. Zawiera wątki historyczne, miłosne, polityczne oraz rodzinne tragedie. „Wyspę Węży” czyta się z przekonaniem, że wkraczamy w intymne życie kogoś, kto łagodnie nas tam zaprosił.
Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)
Małgorzata Szejnert, „Wyspa Węży”, Kraków, Wydawnictwo Znak, 2018 rok.
Komentarze