Jeśli zapytalibyśmy przeciętnego Polaka o to, z czym kojarzą mu się Wyspy Owcze, podejrzewam, że albo zasępiłby się na dłuższą chwilę w poszukiwaniu inteligentnej odpowiedzi, albo bez wahania palnął, że z owcami i na tym rozmowa by się zakończyła. Mnie wyspy kusiły widokami w dwóch serialach: opartym na książce Johana Harstada „Buzz Aldrin, hvor ble det av deg i alt mylderet?” i zeszłorocznym „Tromie”. W tym roku dodatkowo doszedł jeszcze jeden powód przysparzający popularności Føroyar, ponieważ to właśnie stamtąd pochodzi Reiley, tegoroczny reprezentant Danii na Eurowizji z 10 milionami obserwatorów na tik toku(!), co już samo w sobie burzy raczej obraz odciętych od cywilizacji wyspiarzy.
Jak zaznaczono w prologu, recenzowana dziś pozycja pt. „Wyspy bardzo Owcze. Gawęda północnoatlantycka” Kingi Eysturland nie miała ambicji bycia przewodnikiem turystycznym. Niemniej, spora jej część (mniej więcej jedna czwarta objętości) z powodzeniem spełnia takie zadanie. Piękno krajobrazów i ciekawych rozwiązań architektonicznych nie podlega dyskusji i tradycyjnie mogę w tym miejscu napisać, że zdjęć zawsze mogłoby być jeszcze więcej, jednak sam fakt przechodzenia z punktu A do B i tego, jak tam się najtaniej dostać, nie był dla mnie najważniejszy. Prawdę mówiąc, mógłby być nawet nieco okrojony.
Osobiście nastawiona byłam głównie na poznanie ludzi i tak obcej nam kultury z perspektywy przybysza. W związku z czym najwięcej czytelniczej satysfakcji dostarczyły mi pierwsze rozdziały dotyczące wdrażania się w nowy świat - jak widać, można wyjechać nawet na drugi koniec świata, a i tak nie zdołamy uciec przed absurdami biurokracji i gronem nieogarniętych urzędników. Bardzo podobały mi się fragmenty, w których autorka przybliżała legendy (zagadka: do czego może doprowadzić starcie trolli i księdza?), czy historie wiosek z tych, czy innych względów wyludnionych, bądź doszczętnie opustoszałych. Po cichu żałuję, że tego typu smaczków nie było więcej. Osobiście zamieniłabym na nie chociaż część rozmów z mieszkańcami w zasadzie jedynie promującymi swój biznes. Cieszę się, że pod koniec książki nie pominięto również tematów kontrowersyjnych połowów wielorybów i nie do końca ekologicznego podejścia Farerów.
Podsumowując, „Wyspy bardzo Owcze. Gawęda północnoatlantycka” to sympatyczna i atrakcyjnie wydana lektura nie tylko dla tych, którzy marzą o przeprowadzce, ale również tych, którzy podróż mogą odbyć jedynie palcem po mapie. Całość jest uporządkowana (co wcale nie jest zasadą w przypadku tego gatunku) i przystępnie podana, dzięki czemu tekst czyta się szybko i płynnie.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
„Wyspy bardzo Owcze. Gawęda północnoatlantycka”, Kinga Eysturland, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała, 2023r.
Komentarze