„Wyznania" – recenzja

Recenzja książki „Wyznania".
„Rozgłos mej przygody wyprzedził mnie", czyli Jean Jacques Rousseau o sobie.

Jean Jacques Rousseau to osiemnastowieczny pisarz, filozof, którego kojarzymy głównie jako jako współtwórcę Wielkiej Encyklopedii. I teraz to nazwisko, które przewija się na kartach i lekcjach historii mamy okazję poznać znacznie lepiej. I to o całe 700 stron lepiej, dzięki „Wyznaniom". W ten sposób możemy przenieść się w czasie i przyjrzeć człowiekowi nietuzinkowemu, który zaprasza nas do swojego świata.

"Wyznania" to autobiografia niebanalna. Śledzenie losów Jeana Jacquesa Rousseau jego własnymi oczyma było intrygujące. Bo i przewodnik okazał się bohaterem nieprzecietnym.

Książka napisana została praktycznie w formie monologu, gdzie obserwacje autora przeplatają się i zazębiają z jego przemyśleniami. A tych ma niezliczoną ilość! Właściwie na każdy temat. Tak więc często wydarzenie epizodyczne, ktore dla nas nie miałoby znaczenia i nie było warte zapamietania, tu potrafi urosnąć do historii ważnej, na której po prostu trzeba się skupić i poświęcić jej czas.

Wydaje mi się, że odbiór "Wyznań" zależy od... naszego nastroju. Myślę bowiem, że w innym momencie mojego życia ta lektura byłaby dla mnie trudna czy męcząca. Po pierwsze dlatego, że przez 700 stron monologu nie sposób utrzymać uwagę czytelnika, więc co jakiś czas natykamy się na fragmenty wyraźnie słabsze, momenty przestoju. A po drugie dlatego, że autor prowadzi taki sposób narracji, który albo się kupi, albo ma się ochotę zgrzytać zębami.

Na szczęście, ja się podczas tej lektury całkiem nieźle bawiłam. Zdziwiło mnie to bardzo, bo zupełnie się tego nie spodziewałam, a jednak „Wyznania" dostarczyły mi zadziwiająco dużo rozrywki. Bowiem jest to książka pełna sentymentalizmu, urocza i trochę bulwersująca, w której J.J. Rousseau bywa arogancki, egocentryczny, może czasem też da się w jego rozważaniach wyczuć hipokryzję, a jednak wybacza mu się to jakimś cudem.

Być może zasługa w tym również niezrównanego tłumaczenia autorstwa Tadeusza Boya – Żeleńskiego. Jeśli nie przekonuje Was sama postać Rousseau, to choćby dla kunsztu tego tłumaczenia warto po książkę sięgnąć. Dzięki lekkości pióra i inteligencji tłumacza książkę czyta się z lekkim uśmiechem błąkającym sie po twarzy (nawet – a może przede wszystkim – kiedy autor wpada w tony dramatyczne, wyolbrzymiając swe przeżycia niemal do granic).

Oczywiście "Wyznania" nie są książką na jeden raz. Nie pozwala na to zarówno objetość, jak i sama forma książki. To raczej ten rodzaj autobiografii, który trzeba sobie dawkować, bawić się nim, odkrywać i poznawać dzięki niej XVIII-wieczną rzeczywistość. No właśnie, nie można zapomnieć o tym, że to także bardzo ciekawa lekcja historii.

Mimo swoich gabarytów (ponad 700 stron, twarda oprawa) książka jest lekka i wygodna w czytaniu. To zasługa wydania, które bardzo ułatwiło zapoznanie się z historią Jeana Jacquesa Rousseau czytelnikom.

"Wyznania" wędrują do mojej biblioteczki. Myślę, że za jakiś czas chętnie ponownie zajrzę na przypadkową stronę książki, aby raz jeszcze, choć na chwilę, dać się urzec tą wyprzedzającą swoje czasy narracją.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Jean Jacques Rousseau, „Wyznania", Wydawnictwo Mg, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat