„Wyznania przemytników ludzi” – recenzja

Recenzja książki „Wyznania przemytników ludzi”.
Każdego miesiąca kilkanaście tysięcy zdesperowanych ludzi z krajów Trzeciego Świata pragnie dostać się do „ziemi obiecanej”. Gotowi są zapłacić każdą cenę, byleby tylko żyć godnie i bezpiecznie.

Istnieje również druga strona medalu. Tam, gdzie zrozpaczeni ludzie desperacko chwytają się ostatniej deski ratunku, płacąc ogromne kwoty za przybycie do Europy czy Ameryki, tam również znajdą się przemytnicy, którzy żerują na ludzkim cierpieniu i rozpaczy. W swojej książce „Wyznania przemytników ludzi” Andrea Di Nicola i Giampaolo Musumeci opisują cały mechanizm i system tego dochodowego biznesu. Książka, która została napisana przez kryminologa i reportera wstrząsa i szokuje czytelnika, ujawniając prawdziwe oblicze najbardziej bezwzględnego na świecie „biura podróży”.

Andrea Di Nicola na co dzień wykłada kryminologię na Uniwersytecie w Trydencie. Od lat prowadzi badania nad zorganizowaną nielegalną migracją i nad przemytem ludzi w celu wyzysku. Natomiast Giampaolo Musumeci, dziennikarz, fotograf i reporter, zajmuje się konfliktami zbrojnymi, imigracją i problematyką afrykańską w radiu, telewizji oraz prasie włoskiej i międzynarodowej.

Narratorami są ludzie, którzy trzymają w garści cały ten biznes - mężczyźni w dwurzędowych garniturach, biznesmeni osiągający ogromne zyski, a także drobni przestępcy, którzy czyhają na łatwe i szybkie pieniądze. Światowe obroty nielegalnymi imigrantami zajmują drugie miejsce, zaraz po handlu narkotykami. Biznes ten jest gigantyczny: bandy przemytnicze na całym świecie zarabiają miliardy na nielegalnym transporcie zdesperowanych ludzi. Dla szmuglerów nie istnieją żadne granice, a tym bardziej kontrole graniczne. Przemytnicy oferują swoją usługę. Ceny są zależnie od "zamówienia". Niejeden uchodźca albo imigrant musi podróżować etapami; po drodze zarabia na kolejny odcinek przejazdu. Niektórzy przemytnicy kasują dopiero u celu albo płaci rodzina w ojczyźnie. Uchodźcy, imigranci uważają przemytników za usługodawców, dla przemytników są oni klientami. Obydwie strony wiedzą, że podróż jest ryzykowna. Statystyku pokazują, że w 2014 roku próbę przepłynięcia Morza Śródziemnego przypłaciło życiem ponad 3 tys. imigrantów. Jednak przemytnicy muszą dbać o bezpieczeństwo swoich klientów, gdyż ich przypadkowa śmierć nie sprzyja dalszym interesom. Szmuglerzy traktowani są przez imigrantów jak dobroczyńcy, którzy spełniają dobry uczynek pomagając potrzebującym. Dlatego też niektórzy z nich uważają się wręcz za Mojżesza.

Najwięcej imigrantów przybywa z Afryki Północnej do Europy. Wielu z nich po przekroczeniu „bram raju” udaje się w dalszą podróż do innych krajów Starego Kontynentu. Czy w niedalekiej przyszłości powinniśmy się obawiać masowego napływu ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu? Otóż tak, jest to problem, który nie tak łatwo rozwiązać. Według autorów, to Europa jest winna temu, że ten wielki biznes w ogóle istnieje. Pieniądze przeznaczane na działalność Frontexu (agencja ochrony granic), która nie jest w stanie chronić granic Europy, są pieniędzmi wyrzucanymi w błoto. Jeśli w porę nie otworzymy oczu na ten problem i nie weźmiemy sprawy w swoje ręce, wkrótce zaleje nas fala milionów Afrykańczyków i Azjatów, którzy poszukują lepszego bytu dla siebie i swojej rodziny. Konsekwencją tego będzie zanik naszej kultury, która zostanie zaatakowana i wyparta przez te liczniejsze i silniejsze.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Andrea Di Nicola, Giampaolo Musumeci, „Wyznania przemytników ludzi”, Wyd. Świat Książki, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat