Yakuza w wydaniu fantastycznym

Recenzja książki „Yakuza. Bliźniacza krew”.
Namida jest płatną zabójczynią na usługach Yakuzy, japońskiej mafii. Najlepszą z najlepszych.

Sztukę zabijania doprowadziła do perfekcji i odebranie komuś życia nie stanowi dla niej żadnego problemu. Zdawałoby się, że nikt i nic nie może stanąć jej na przeszkodzie, a jednak mroczna przeszłość Namidy zdaje się ją doganiać. Kiedy najnowsze zlecenie okazuje się zasadzką, dziewczyna rozpoczyna kolejną misję – odnalezienie ostatniego pracodawcy.

Parę lat temu bardzo interesowałam się Japonią i wszystkim, co z nią związane, dlatego z chęcią sięgnęłam po debiutancką powieść Agaty Romaniuk pt. „Yakuza. Bliźniacza krew.” Mój zapał niestety trochę przygasł, kiedy okazało się, że autorka ma dopiero trzynaście lat. Zazwyczaj wiek pisarza nie ma dla mnie żadnego znaczenia, postanowiłam więc, mimo wszystko, dać tej książce szansę. Myślę, że gdybym miała trzynaście lat zachwyciłabym się stylem pisarskim i samą opowieścią. Agata jest uzdolniona jak na swój wiek, ale czeka ją jeszcze dużo pracy.

Największym błędem, który rzucił mi się w oczy były ciągłe zbędnie wydłużane opisy, które skutecznie spowolniały całą akcję. Czytelników zazwyczaj nie interesuje obicie fotela, na którym leży ubranie bohatera, szczególnie, jeśli sam zainteresowany natychmiast opuszcza pomieszczenie.

Miałam też spory problem z przywiązaniem się do postaci. Najłatwiej przyszło mi zapamiętanie koloru włosów każdego z bohaterów, bo autorka nagminnie zastępowała ich imiona przymiotnikami: czarnowłosy, czerwonowłosy, itp. Mnie osobiście przeszkadzało to w czytaniu.

Akcja książki (jeśli zignorować część opisów) toczy się szybko, a sceny walki opisane są ciekawie i realistycznie. Myślę natomiast, że wydawcy popełnili gafę, nie informując na okładce, że „Yakuza. Bliźniacza krew” zawiera sporo elementów nadprzyrodzonych. Wyszło na to, że spodziewałam się zupełnie innej książki.

Jeżeli natomiast macie ochotę przybliżyć sobie świat japońskiej mafii, to książka Agaty Romaniuk może wprowadzić was w szeregi Yakuzy, ale czytałam inne, dużo bardziej wiarygodne opowieści.

Podsumowując, myślę, że „Bliźniacza krew” powinna być skierowana do młodszej grupy czytelników, choć dla niektórych może okazać się zbyt brutalna. Sama autorka zwróciła jednak moją uwagę i postaram się sięgnąć po inne jej książki, ale może dopiero za parę lat.

Justyna Mazur
(justyna.mazur@dlalejdis.pl)

Agata Romaniuk, „Yakuza. Bliźniacza krew”, Bellona, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat