„Yolo for fun” – recenzja

Recenzja książki „Yolo for fun”.
Doskwiera ci smutek, a może chandra? Za dużo śniegu, za mało śniegu, za zimno, za ciepło.. i w ogóle źle? Sięgnij po świetny praktyczny poradnik anty-smutkowy.

Nie bez powodu nazywam książkę Margaret Okeey praktycznym poradnikiem. Choć dokładnie „Yolo for fun” to „antyksiążka na poprawę humoru”, która dosłownie zachęca do różnych działań. Pozytywnych, rozweselających, optymistycznych lub po prostu zabawnych. Oczywiście.. zaraz ktoś powie, że nie każdy problem da się rozwiązać za pomoc np. kopania dołka ładnym patykiem. Stanowczo jednak może pomóc takie działanie poprawie naszego samopoczucia, a stąd blisko już jest do większej wiary w siebie, świat i ludzi. Każda ze stron „Yolo for fun” jest sposobem na znalezienie kolejnej innowacyjnej metody. Może by wyciąć w kartce szlaczek i obserwować przez niego ludzi w biurze? A może by dorysować samotnej rybce w akwarium towarzystwo? A może posadzić rzeżuchę w domu i patrzeć jak rośnie? Albo wyjść w domu w dwóch różnych butach i założyć do nich różne skarpetki? Głupie, ktoś powie i momentami pewnie takie może być, ale czy nie skuteczne jednocześnie?

„Yolo for fun” otwiera tylko kilkadziesiąt czy może i setkę różnych możliwości do poprawy humoru. Często nastrój jest tylko kwestią naszego nastawienia lub tego jak oceniamy problem. Jak mówi przysłowie można widzieć szklankę do połowy pełną lub pustą. Margaret Okeey za pomocą swojej książki pokazuje nam, że warto wysilić się na jeszcze jeden krok, gdy jesteśmy przygnębieni, załamani, smutni. Zrobić jeden krok ku czemuś weselszemu i pozytywnemu. Nawet przecież jeśli jakaś rzecz rozbawi nas na chwilę, to pozwala nam przeżyć odrobinkę zadowolenia. Jak uczą inne „poważne” poradniki i książki, życie składa się z doznawania teraźniejszości. Przyszłość i przeszłość budujemy też właśnie na niej i tylko my sami mamy dostęp do tego co określamy swoim „nastrojem”. Każdym swoim przekonaniem budujemy również chwilę, w której jesteśmy. Oczywiście, są zdarzenia niezależne od nas, które też w sposób znaczący zmieniają nasze życie. Nawet jeśli jednak jest bardzo źle, tylko od nas zależy jak przeżyjemy choćby i tak banalną chwilę jak podziwianie widoku za oknem lub krótki spacer. W poradniku jest również miejsce na wyrażenie złości, smutku, tego jak się czujemy, a nawet np. strona dla przyjaciela (by mógł napisać za co nas lubi). Każda kartka jest ilustrowana ręcznie rysowanymi obrazkami lub fotografiami i poszczególnymi wskazówkami. Stanowczo polecam „Yolo for fun” każdemu. Kreatywność jest wielką siłą, również w walce ze smutkiem, rutyną, samotnością czy wypaleniem zawodowym. Przekonajcie się sami!

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Margaret Okeey „Yolo for fun” wydawnictwo Jaguar 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat