„Youniwers” – recenzja

Recenzja książki „Youniwers”.
Wiesz kim jesteś? To dobrze. Wiesz kto cię stworzył? Jeszcze lepiej. A teraz poddaj to wszystko – całego siebie i swoją wiedzę, w wątpliwość.

Niby wszystko zaczyna się normalnie, a może niepozornie jest bardziej właściwym słowem? Bez wątpienia. Zacznijmy więc od początku. „Youniwers” ma zdecydowanie mocno niepozorny początek. Co jest dalej? No właśnie, gdy prolog się kończy, czytelnik wchodzi do świata, który ma kilka płaszczyzn. W fabule występuje przestrzeń rzeczywista, urojona, ale także retrospekcyjna czy sfera snu. Istotne jest, że przez te wszystkie nawarstwienia odbiorca nie musi się mozolnie przedzierać. Autor sam kieruje – czy bardziej kreuje - ma się wrażenie na bieżąco, bieg wydarzeń. Dlatego właśnie, z taką lekkością gość tego świata, którym jest odbiorca, prowadzony jest przez niewidzialnego, ale cały czas obecnego autora.

Książka Grzegorza Łyko nie jest pod względem zamysłu prosta w odbiorze. Akcja wydaje się nieco szarpana i chaotyczna. Problem pojawia się również z samymi bohaterami, ponieważ w pewnym momencie czytania, zaczynamy się gubić kto jest tutaj kim. Aczkolwiek pomimo tego nieładu, sam tekst, zawarte w nim opisy i dialogi, przeprowadzane są w płynnie. Jest to w pewien sposób paradoks jednak będąc w trakcie czytania nie odczuwamy tego, nie ma to również wpływu na finalne zrozumienie całości; choć jest moment, w której czytelnik zadaje pytanie: chwila, czyli jak to jest, o co chodzi?

Książka zaczyna się epilogiem i kończy prologiem, jest to - jak często bywa, klamra dla całości tekstu. Jednak w tym wypadku prolog jest konkretnym wprowadzeniem, natomiast epilog bezpiecznym wyjściem z przedstawionego świata. Owszem występuje pewne powtórzenie treści w obu częściach, lecz pomimo tego następuje tutaj subtelne rozdzielenie na to co było przed i staje się po.

„Youniwers” ma pomysł na siebie, który zdaje się realizować z każdym kolejnym czytaniem zapisanych stron, jeszcze intensywniej. Nie jest to łatwa książka i nie przypadnie do gustu każdemu; ale i nie o to chodzi. Pomimo pewnych mankamentów, Grzegorz Łyko wraca z tarczą ze swojej pisarskiej drogi. A czytelnik może być pewny, nic nie otrzyma od „Youniwers”, gdy przeczyta ją tylko raz. Czerpać z niej można wtedy, gdy przewertowana zostanie dwa, trzy a może kilkanaście razy. To ten rodzaj literatury, gdzie wszystko zależy od nas samych.

Katarzyna Prędotka
(katarzyna.predotka@dlalejdis.pl)

Grzegorz Łyko, „Youniwers”, NOVAE RES, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat