„Z zakamarków szuflady” – recenzja

Recenzja książki „Z zakamarków szuflady”.
Wspomnienia są czasem bliskie i znajome, a czasem dalekie i zimne. W naszej głowie czasami przypominają podarte „skrawki”, które mogą mieszać się ze sobą, nakładać na siebie i tworzyć coś, co nigdy nie istniało. Czytając książkę, powoli zagłębiamy się w te „skrawki”, śledząc tajemnice, które w sobie przechowują.

„[…] historia zapisana w tekście i te, które wnoszą ze sobą czytelnicy, mogą się przenikać. I, że to przenikanie […] tworzy nową, wspólną opowieść”.

„Z zakamarków szuflady” Adama Janusa już samym tytułem sugeruje, że czytelnik będzie miał do czynienia z czymś ukrytym, osobistym i związanym z przeszłością. Szuflada kojarzy się z miejscem, w którym przechowujemy rzeczy, do których rzadko zaglądamy, ale których nie chcemy wyrzucić. W przypadku tej książki zamiast przedmiotów znajdują się w niej przyprószone kurzem wspomnienia. Autor pozwala czytelnikowi stopniowo je odkrywać, a każda kolejna opowieść odsłania inny fragment tego świata. Jest to utwór, który nie prowadzi czytelnika jedną, prostą drogą. Zamiast tego zabiera go w podróż po różnych chwilach i doświadczeniach. Tak jak w prawdziwym życiu nie wspominamy wszystkiego po kolei, lecz przypominamy sobie pojedyncze sytuacje, obrazy czy osoby. Dopiero kiedy spojrzymy na wszystkie razem, zaczynamy dostrzegać szerszy obraz. Właśnie dlatego kompozycja książki jest tak interesująca. Brak jednego ciągu fabularnego nie oznacza chaosu. Wręcz przeciwnie, pozwala autorowi swobodnie przeskakiwać pomiędzy różnymi wydarzeniami i nastrojami. Czytelnik nie wie, czego spodziewać się po kolejnym tekście, dzięki czemu lektura nie staje się monotonna. Każde opowiadanie może być małym odkryciem. Jedne historie zostawiają ślad w naszej pamięci, inne skłaniają do przemyśleń, a jeszcze inne pozostawiają po sobie pytania, na które prawdopodobnie znajdziemy odpowiedź w naszym życiu.

„Ze wspomnieniami jest trochę jak z filmem – w głowie mamy poszczególne sceny, które utrwalone na kliszach leżą gdzieś w archiwach na zakurzonych regałach, zamknięte w blaszanych pudełkach”.

Książka składa się z połączenia opowiadań, miniatur literackich oraz zapisów o charakterze eseistycznym. Została napisana w sposób pozwalający na wejście czytelnikowi razem z narratorem w rolę obserwatora. Dzięki temu mamy wrażenie, jakbyśmy byli obok bohaterów i uczestniczyli w opisywanych wydarzeniach, przyglądając się im z bezpiecznej odległości. Autor wykorzystuje w tekście środki stylistyczne, dzięki którym opisywane wydarzenia stają się bardziej plastyczne i pozwalają czytelnikowi mocniej odczuć emocje towarzyszące wspomnieniom. Szczególną rolę odgrywają metafory, ponieważ nadają przedstawionym historiom symboliczne znaczenia, a pozostałe środki stylistyczne pomagają budować nostalgiczny klimat. Nastrój panujący wewnątrz tekstu jest różnorodny. Autor umiejętnie zestawia ze sobą ciepło i sielankę z cieniem trudnych doświadczeń. Z jednej strony odnajdujemy obrazy spokojnego życia, dziecięcych wspomnień i prostych chwil, które budzą nostalgię oraz poczucie bezpieczeństwa, z drugiej pojawiają się motywy wojny, ubóstwa, samotności i przemijania. To właśnie zderzenie tych dwóch światów sprawia, że atmosfera książki jest tak wyrazista. Czytelnik może w jednej chwili poczuć ciepło wspomnienia, by za moment zetknąć się z jego ciemniejszą stroną. W ten sposób lektura skłania do refleksji nad tym, jak szybko przemija czas i jak mimo to wydarzenia z przeszłości potrafią wryć się w ludzkiej pamięci, pozostając tam na zawsze.

„Ale ja za długo idę grzecznie – pilnuję drogi, żeby z niej nie zejść, pilnuję czasu, żeby mi nie wyciekł i nie rozlał się we wszystkie możliwe i niemożliwe strony”.

Mimo że książkę bardzo szybko się czyta, zdecydowanie nie warto czytać jej w pośpiechu, ani próbować pochłonąć ją za jednym razem. Liczba opowiadań, różnorodność poruszanych tematów oraz nagromadzenie wspomnień i emocji sprawiają, że lepiej dawkować sobie kolejne historie, ponieważ ich ilość może przytłoczyć. Czytanie kilku opowiadań, a następnie zrobienie przerwy pozwala lepiej wczuć się w ich atmosferę i dostrzec wątki, które przy szybkim czytaniu mogłyby umknąć. Właśnie dlatego książka „Z zakamarków szuflady” może być świetnym wyborem na sierpniowe wieczory. Kiedy tempo dnia zwalnia, można spokojnie sięgnąć po jedno z opowiadań, przeczytać je powoli, bez pośpiechu.

„Tyle rzeczy już nie zrobimy. Nieistotnych, a jednak ważnych. Zbędnych, a tak potrzebnych. Bez sensu, a koniecznych. Nieprawdziwych, a jednak prawdziwszych niż wszystko inne”.

To książka skierowana przede wszystkim do czytelnika, który ceni osobiste, refleksyjne i pełne emocji opowiadania. Autor zaprasza odbiorcę do świata pełnego wspomnień, przemyśleń i refleksji. Tworzy świat, który przypomina nam, żeby czasami zwolnić i uważnie patrzeć na codzienne chwile. Moim zdaniem jest to propozycja szczególnie dla osób, które lubią nieoczywistą literaturę. Jednak chciałabym podkreślić, że nie jest to książka wyłącznie dla jednego typu odbiorcy.

Alicja Krecz

Adam Janus, „Z zakamarków szuflady”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat