To m.in. ona stworzyła mit tzw. prawdziwego artysty – bardzo utalentowanego, ale często biednego i głodnego, za to żyjącego sztuką, a gardzącego dorabianiem się i mieszczańskim stylem życia. Nie każdy wie też, że niniejsze dzieło Henri’ego Murgera było inspiracją do sławnej opery Pucciniego „Cyganeria”.
Powieść, będąca właściwie zbiorem opowiadań, pierwotnie publikowanych w czasopiśmie rozpoczyna się nieco dramatyczną, ale i zabawną sceną, kiedy to młodzieniec o nazwisku Schaunard budzi się rano, by skonstatować, iż to właśnie dziś jest dzień jego wyprowadzki z wynajmowanego mieszkania. Ponadto zalega z czynszem za kilka miesięcy, a w kieszeni ma tylko pustkę. Co można zrobić w takiej sytuacji? Nasz bohater nie traci rezonu, przywołuje na pomoc swój spryt i poczucie humoru. Jak się okaże, odważnym (czy raczej bezczelnym...) sprzyja także szczęśliwy traf.
„(…) na co można czekać, kiedy się ma dwadzieścia lat, kiedy są gwiazdy na niebie i piosenki w powietrzu” - mówi jeden z bohaterów. Czarujący styl tej książki przeniesie czytelnika do czasów i miejsca, które kipiało sztuką; gdzie rodziły się talenty oddane wymagającej kochance, czyli sztuce. Bohaterowie bujają w obłokach, chcieliby żyć, bawiąc się i spotykając w kawiarniach z innymi lekkoduchami, od czasu do czasu coś tworząc. Niestety, codziennie trzeba też jeść, więc wzniosłe uczucia nieraz muszą ustępować przyziemnemu burczeniu w żołądku i chwytaniu się „nieromantycznych” prac.
Trzema najważniejszymi bohaterami opowiadań autor uczynił siebie i swoich przyjaciół. Zakochany w Mimi poeta Rudolf to sam Murger, Alexandre Schane to muzyk Schaunard, a
François Tabar to malarz Marcel. Są oni prawie nierozłączni i razem dzielą skrajną biedę, wspierając się w potrzebie.
Książka jest napisana lekko i z humorem, z każdej strony bije żartobliwość, zabawna pompatyczność oraz romantyzm. Pod powierzchnią kryje się jednak nieraz rozpacz, bieda i głód. Smutne elementy życia są przykryte „pozłotką” z beztroski. Dzięki temu przygody bohaterów czyta się dość szybko.
Henri Murger stworzył legendę cyganerii (w posłowiu rozróżnił nawet jej różne rodzaje). Aby do niej należeć, trzeba było koniecznie być młodym i genialnym, wrażliwym na piękno i żyć głównie sztuką. Geniusze malarstwa, muzyki czy poezji gardzili nieutalentowanymi bogaczami i mieszczaństwem (jednocześnie wystając przed witryną rzeźnika z pustym żołądkiem). Przemarzając na kość w swoich skromnych pokoikach z powodu braku opału, głodując i nosząc łachmany – tworzyli bardziej lub mniej wiekopomne dzieła, które świat doceniał najczęściej dopiero po śmierci. Tak też stało się z samym autorem, który zmarł z powodu „choroby artystów” – gruźlicy w wieku 38 lat.
Nowa edycja tego zbioru opowiadań ma ciekawą okładkę, która doskonale oddaje atmosferę z tamtych lat. Widnieje na niej reprodukcja „W Moulin Rouge” – obrazu kolejnego przedstawiciela cyganerii, Toulouse-Lautreca. Omawiana książka jest kolejną pozycją z serii Wydawnictwa Mg, które w nowych wydaniach przypomina klasyczne powieści. Na końcu tego tomu umieszczone są noty dla ciekawych – od anonimowego (szkoda!) tłumacza, oraz autora. Warto w całości przeczytać ten dokument epoki, z przymrużeniem oka tworzący romantyczną legendę niezrozumianego artysty.
Iwona Radomska
(iwona.radomska@dlalejdis.pl)
Henri Murger, „Z życia cyganerii”, Wydawnictwo MG, 2023.
Komentarze