„Z każdym oddechem” - recenzja

Recenzja książki „Z każdym oddechem”.
Nicholas Sparks w swojej najnowszej powieści opowiada o miłości trudnej i pełnej wyrzeczeń, która mimo to przetrwa czas i setki tysięcy kilometrów. Wzrusza niczym bestsellerowy „Pamiętnik”.

Inspiracją do napisania książki stała się samotna skrzynka pocztowa, zwana Bratnią Duszą. Nicholas Sparks, zachęcony przez mieszkańców rezerwatu Bird Island w Karolinie Północnej, pewnego wietrznego dnia wybrał się wzdłuż wybrzeża Sunset Beach w kierunku amerykańskiej flagi. Nieopodal umocowana na starym drągu, przy wydmie stała skrzynka pocztowa. „Należy do wszystkich i do nikogo. Każdy może zostawić tam list albo pocztówkę, każdy spacerowicz może przeczytać wszystko, co jest w środku” - pisze autor powieści. Ta magiczna skrzynka skrywa w sobie ludzkie marzenia, boleści i nadzieję, a także niezwykłe historie zwykłych ludzi.

„Z każdym oddechem” to książka oparta na przeżyciach prawdziwych ludzi. Autor zastrzega jednak, że nie jest to literatura faktu, lecz powieść. Bohaterami dzieła są trzydziestosześcioletnia Hope i czterdziestodwuletni Tru. Hope przyjeżdża na Sunset Beach parę dni przed ślubem swojej przyjaciółki. Chce dobrze przygotować się na uroczystość, a w dodatku przemyśleć swój związek z Joshem. Mimo że są parą od 6 lat, Josh nie śpieszy się do sformalizowania ich zażyłości i założenia rodziny. Powód wizyty Tru w Karolinie Północnej jest diametralnie inny. Mężczyzna pochodzi z Zimbabwe, gdzie wychowywała go matka i ojczym. W wieku osiemnastu lat opuścił rodzinną posiadłość, by rozpocząć nowe życie w buszu jako przewodnik w parku narodowym. Na co dzień oprowadza turystów po safari, w czasie wolnym spędza czas z synem Andrew. Do Ameryki przybywa na prośbę rodzonego ojca, który do niedawna nie miał pojęcia o jego istnieniu, a w obliczu bliskiej śmierci pragnie poznać i pożegnać syna.

Los sprawia, że tych dwoje zakochuje się w sobie. Miłość, choć niespodziewana, zdaje się być na tyle silna, by pokonać wszelkie przeszkody. Niestety życie lubi niespodzianki, nie zawsze te, o których marzymy. Para zakochanych staje przed trudnym wyborem między własnymi pragnieniami a wspólnym życiem. Mówi się, że miłość wymaga poświęceń, lecz czasem trzeba poświęcić samego siebie.

„(...) Zrobię wszystko, co zechcesz. Tylko powiedz.
Patrzyła na niego, udręczona, czując jak jego dłoń zaciska się na jej dłoni.
- A jeśli nie możesz tego zrobić?- powiedziała niemal bezgłośnie. - Jeśli nie możesz mi dać tego, czego pragnę?”

Nicholas Sparks nie zawodzi swoich wiernych czytelników. „Z każdym oddechem” to powieść, które porusza serca, wzrusza i skłania do refleksji. Ktoś powie, że to kolejna książka o miłości – owszem, lecz moim zdaniem każda miłość zasługuje na własną powieść, bo każda jest wyjątkowa, często trudna i wystawiona na próbę czasu oraz odległości. Kluczowe miejsce w tej opowieści zajmuje Bratnia Dusza. To tam rodzi się uczucie Hope do Tru, tam życie daje im drugą szansę, w końcu tam trafia historia ich miłości, na którą trafia współczesny amerykański pisarz.

Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl)

„Z każdym oddechem”, Nicholas Sparks, Wydawnictwo Albatros, Warszawa, 2018.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat