Za krótka droga do szczęścia

Recenzja książki „Maria”.
Krótka i treściwa opowieść o tym, jak wiele może znieść człowiek, jeśli tylko ma obok siebie ukochaną osobę.

„Maria” to bardzo prosta i zarazem oszczędna w słowach historia młodej dziewczyny zakochanej w chłopaku ze swojego miasteczka. Niestety, nie jest to miłość prosta, bowiem na drodze do szczęścia młodych staje ojciec dziewczyny, który w najmniej oczekiwanym momencie wyjawia szokującą prawdę: Maria i jej ukochany Karol są… rodzeństwem!

Od tego momentu rozpoczyna się tułaczka młodych do Ameryki, która ma stać się dla nich spokojną, bezpieczną przystanią i nowym domem. Podczas podróży Maria i Karol nie raz zmuszeni są stawiać czoło przeciwnościom losu, życie bowiem z premedytacją rzuca im kłody pod nogi. Okazuje się jednak, że z każdej sytuacji można wyjść zwycięsko, jeśli tylko postępuje się w zgodzie z własnym sumieniem i ma się oparcie w drugim człowieku.

„Maria” to historia, która, moim zdaniem, z pewnością miała potencjał na stanie się prawdziwie wzruszającą opowieścią o miłości niemożliwej i o tym, że w końcu w miłości nie ma rzeczy niemożliwych. A jednak tego właśnie mi w książce Heinza – Lothara Worma zabrakło. Oszczędny język, skrócone niemal do granic możliwości opisy i epizody, które wyjaśniają się zbyt szybko. Wszystko to sprawia, że przez „Marię” się mknie, nie mogąc się tak naprawdę zatrzymać się dłużej na żadnym fragmencie i co gorsza, po przeczytaniu książki żadnego epizodu się już nie pamięta. Podczas lektury odnosiłam wrażenie, że Heinz – Lothar Worm miał bardzo ciekawy pomysł, ale ktoś mu kazał zmieścić go na zaledwie 160 stronach. Efekt jest taki, że los Marii i Karola potraktowany został pobieżnie, zbyt powierzchownie, czego osobiście bardzo żałuję.

W „Marii” bardzo dużą rolę odgrywa wiara w Boga. Gdy na tak niewielu stronach kwestia wiary i zwątpienia pojawia się systematycznie, to można odnieść wrażenie, że książka ta jest w rzeczywistości rozbudowaną formą przypowieści. I tak też można ją poniekąd traktować – jak opowiastkę z silnym i bardzo wyraźnym duchowym przesłaniem dla czytelnika.

Książka Heinza – Lothara Worma jest zbyt krótka i zbyt prosta, bym mogła się nią zachwycić. Zabrakło mi między innymi wyraźnie zarysowanych bohaterów, pociągnięcia niektórych wątków. Sam pomysł jednak, w całej swej prostocie, wydał mi się bardzo interesujący, w związku z czym choćby dla niego warto po tę książkę sięgnąć, gdy ma się akurat chwilkę przerwy.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Heinz – Lothar Worm, „Maria”, Promic, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat