od momentu zawieszenia broni codziennie będą walczyć ze spokojem codzienności.
Wysoki (187 cm. wzrostu), o atletycznej budowie ciała. Uważał, że jego poprzednie wcielenia to między innymi: rzymski legionista, kartagiński żołnierz czy napoleoński generał – wierzył w reinkarnację. Dla swoich żołnierzy był „Old Blood and Guts” (w wolnym przekładzie: chłop z jajami), dla swojej żony Beatrice był Georgiem – którego pokochała ponad wszystko.
George S. Patton Junior – amerykański czterogwiazdkowy generał, dowódca swoich żołnierzy, ale przede wszystkim, także żołnierz pośród tych, którymi dowodził. Szli wraz z nim na pole walki – po śmierć lub wygraną, nigdy po klęskę – zawsze po chwałę.
Patton był wybitnym dowódcą, który oprócz tego, że wydawał sowim żołnierzom rozkazy, również dbał o nich. Żaden z jego chłopców nie był mu obojętny (George Patton jako jeden z nielicznych dowódców odwiedzał swoich podkomendnych w szpitalach – był tam najczęściej). Oczekiwał bezwzględnego posłuszeństwa, a także dużo wymagał, jednak zawsze doceniał posunięcia, które były dobre i skuteczne – nawet jeżeli odbiegały od jego punktu widzenia.
Według „Old Blood and Guts” armia to jeden łańcuch, w którym ważne jest każde ogniowo. Od kucharza przez kwatermistrza po generała. Jeżeli ktoś z pełniących funkcję będzie myślał egoistycznie i uważał swoją funkcję za nieistotną, łańcuch nie spełni swojego zadania
Generał nie tolerował – wręcz gardził, tchórzostwem (przez spoliczkowanie żołnierza, który przyznał się do tego, że się boi wojny i nie chce już wracać na front Patton został zdegradowany), na froncie samo jego nazwisko wzbudzało w nieprzyjacielu przeraźliwy popłoch, przy jednoczesnym szacunku dla jego doświadczenia i zmysłu wojskowego.
Niejednokrotnie przyprawiał swoich pryncypałów o ból głowy i strach o dalsze stosunki międzynarodowe Stanów Zjednoczonych Ameryki. Powodem takiego stanu rzeczy był ostry język Pattona, który w połączeniu z bezkompromisowym wygłaszaniem swoich poglądów dawał mieszankę wybuchową.
Jego komentarze, które były wyrażane nie tylko za głośno, ale przede wszystkim były wyrażane, doprowadziły do tego iż Patton zyskiwał co raz to nowych wrogów, i umacniał w swoich antypatiach do siebie tych, którzy życzyli mu w najbardziej optymistycznej wersji odejścia z wojska. Publiczne krytykowanie przez Generała związku radzieckiego oraz oficjalnej polityki swoich przełożonych, doprowadziło do tego, że Generał George S. Patton Junior stał się niewygodny nie tylko dla Białego Domu, ale może przede wszystkim, ważnych dla niego oficjalnych sojuszników. Przyjaciół, których niepochamowany apetyt amerykańska władza wolała zaspokoić niż poddać ścisłej diecie.
Paradoks polegał na tym iż Patton był potrzebny, gdy trwała wojna. Gdy wojna się skończyła – kariera Pattona również miała mieć swój kres. Po wojnie, wszyscy zasłużeni otrzymali odznaczenia – awanse, natomiast Patton został gubernatorem wojskowym Bawarii. Po wojnie jego publiczne krytykowanie władzy i prowadzonej przez nią polityki nie ucichło. Po wygraniu wojny przez aliantów nastąpiła defaszyzacja (po II wojnie światowej podjęto działania, które miały za cel usunięcie z życia społecznego, kulturalnego oraz – przede wszystkim - politycznego nazizmu).
Patton nie zgadzał się z tymi działaniami i publicznie wyraził swoje zdanie na ten temat. Uważał, że fakt należenia do partii nazistowskiej niekoniecznie wiąże się ze skrajnymi poglądami, a może być tylko możliwością do awansu zawodowego. Tę zależność porównał do sytuacji w Ameryce, w której ludzie wstępują do partii demokratycznej albo republikańskiej – odpowiednio, która jest przy władzy, aby osiągnąć swoje cele.
Po takich wypowiedziach w opinii publicznej zawrzało. Słowa Pattona zostały wyrwane z kontekstu i zniekształcone, co doprowadziło do ukazania Generała jako tego, który porównuje republikanów do nazistów, tym samym została podjęta decyzja – Dwight Eisenhower przeniósł Georga Pattona z jego ukochanej 3. Armii Stanów Zjednoczonych do 15. Armii Stanów Zjednoczonych. Nowa formacja Generała była tylko armią na papierze. W rzeczywistości stanowiła grupę mężczyzn, która zajmowała się spisywaniem historii II wojny światowej.
W książce oprócz Pattona, pojawia się wiele innych – równie ważnych dla historii wojny, ale także samego generała, postaci. Nie zostają tylko wspomniane, ale zgrabnie wplecione w fabułę książki. Dwight Eisenhower, Franklin Delano Roosevelt, George Marshall czy Bernard Law Montgomery darzący antypatią Georga Pattona - i wzajemnie, nie tylko w sferze prywatnej, ale również na arenie wojskowej. Zarówno Patton jak i Montgomery był pierwszym z krytyków dla działań jakie podejmował ten drugi. Przytoczone nazwiska to tylko kilka z tych, które pojawiają się w „Zabić Pattona”.
Jednak pomimo ciekawej, wartkiej akcji, można odnieść wrażenie, że w tej książce o samym Pattonie było zbyt mało. Nie można mieć o to pretensji, gdyż nie jest to biografia Pattona, a przybliżenie krótkiego fragmentu jego życia, oraz spojrzenie na okoliczności jego śmierci jeszcze raz. Jednak pozostaje niedosyt - prawdopodobnie spowodowany tym, iż postać Generała Georga S. Pattona Juniora bez wątpienia jest nietuzinkowa i zaznaczyła swoją obecność w II wojnie światowej nie jeden raz w sposób ciekawy i zaskakujący.
Momentami akcja książki trochę zwalnia, wprowadzając czytelnika w chwilowy marazm - również dość ciężko przejść przez prolog. Jednak są to tylko drobne mankamenty nie rzutujące na dobry odbiór całości tekstu.
Zdecydowanie przez tę książkę przebija przygotowanie merytoryczne, ogrom zdobytych materiałów i informacji, a także trudna, ale jak widać owocna, droga jaką przebyli autorzy tej książki – Billy O’Reilly oraz Martin Dugard.
Był wojownikiem i chciał zginąć jak wojownik – jednak nie było mu to dane. Podświadomie, u schyłku swojego życia zaczął się żegnać z najbliższymi, jakby przeczuwając to co ma dopiero nadejść. I pomimo, że przedwcześnie odszedł – w zupełnie inny sposób niż tego pragnął, na pewno powróci na ukochane pole walki jako szeregowy żołnierz, porucznik albo ponownie generał - choć być może wcielenie jako George S. Patton Junior było tym legendarnym, jedynym w swoim rodzaju. W końcu wierzył w reinkarnację, więc i my możemy w to wierzyć.
Jednak czy zasady obecnej wojny, wzbudziły by w tym hardym gladiatorze z Ameryki satysfakcję?
Katarzyna Prędotka
(katarzyna.predotka@dlalejdis.pl)
Bill O’Reilly, Martin Dugard; Zabić Pattona”l Dom Wydawniczy Rebis; Poznań 2015
Komentarze