Emerytowany policjant, Zdzisław Mokryna, przeprowadza się do niewielkiego Rykowa. Liczy, że tam uda mu się odzyskać spokój ducha po samobójczej śmierci kolegi z jednostki. W ciągu kilku pierwszych dni zaprzyjaźnia się z Kamilem, właścicielem lokalnej pizzerii. Parę lat później trzynastoletnia Wiktoria, córka Kamila, prowadzi ze szkoły swoje dwie młodsze siostry. Kilkadziesiąt metrów od domu spotyka znajomych, więc puszcza dziewczynki same. Te jednak do niego nie docierają… Jako że to córki jego przyjaciela, Zdzisław nie waha się i podejmuje kroki, aby mu pomóc.
Nie słyszałam wcześniej o Stefanie Dardzie ani o jego twórczości, jednak dostrzegając „thriller” z tyłu książki doszłam do wniosku, że to pozycja dla mnie. Nie pomyliłam się. Autor tworzy historię, która na zawsze pozostanie w pamięci, jednak więcej nie będę zdradzać.
Oprócz samego wątku kryminalnego Darda napisał historię o samotności, przyjaźni, miłości i zmaganiach z traumą. Podczas lektury śledzimy rozmowy Zdzisława z Kamilem w pizzerii, stopniowe zacieśnianie relacji z rodziną Szykowiaków, rozważania na temat samotnego życia i przeżywanie tego, co stało się parę lat temu na komendzie. Słusznie książka została opisana jako thriller obyczajowy.
Stefan Darda wykreował bardzo charakterystycznych bohaterów: Zdzisław wyróżnia się sarkazmem na każda okazję, Kamil – niesamowitą szczerością, a Majka – zabawnymi przejęzyczeniami. Podczas lektury miałam wrażenie, że znajduję się w bezpośrednim towarzystwie bohaterów i sama jestem uczestniczką rozmów. Przyznam, że podczas czytania uroniłam kilka łez, a czasem uśmiechnęłam się.
„Zabij mnie, tato” to książka, na którą należy poświęcić więcej czasu. Zdecydowanie tematyka powieści nie należy do łatwych, a opisy niektórych sytuacji nie są dla ludzi o słabych nerwach. Lektura zapewni emocje, o jakich trudno zapomnieć.
Joanna Karbownik
(joanna.karbownik@dlalejdis.pl)
Stefan Darda, „Zabij mnie, tato”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa, 2024.
Komentarze