„Zaczarowani” – recenzja

Recenzja książki „Zaczarowani”.
„Gdy umrę, zostanę wsadzony do pieca, spalony i zapakowany do puszki - jak Striker i pozostali. Nie przeszkadza mi to. Zostaną ze mnie tylko prochy.

Byłoby lepiej, gdyby zostało jeszcze mniej, ale puszka z prochami może być.”

Powyższe słowa należą do głównego bohatera książki „Zaczarowani”. Przebywa on w miejscu, w którym najistotniejsze zdają się być dla niego jego imaginacje i marzenia. Wytwory umysłu zdają się być jedyną formą rozrywki czy nawet życia w tym miejscu. Owym miejscem jest więzienie o zaostrzonym rygorze, w którym nasz bohater odbywa ostatnie chwile życia. Percepcję swego świata opisuje głównie przy pomocy słowa: „słychać”. Częstokroć wyobrażamy sobie przepełniony mrokiem świat osadzonego, który według Rene Denfeld jest  z a c z a r o w a n y.

Czytając tę książkę czuje się niezwykłą nić wiążącą z bohaterami. Tworzy ją współczucie oraz smutek, który rodzi się niespodziewanie, po cichu wdzierając się w serce. Stopniowo zanurzamy się w tej powieści i pochłaniamy ją z każdą stroną, z coraz większą namiętnością. Książka przedstawia opowieść poruszającą tematy egzystencjalne, skłania do rozmyślań i naprowadza na nieraz niełatwe wnioski.  Lektura nie należy do najłatwiejszych, ale z pewnością do jednych z ciekawszych. Polecam.

Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)

Rene Denfeld, „Zaczarowani”, Papierowy Księżyc, Słupsk 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat