„Zaczarowani” – recenzja
Byłoby lepiej, gdyby zostało jeszcze mniej, ale puszka z prochami może być.”
Powyższe słowa należą do głównego bohatera książki „Zaczarowani”. Przebywa on w miejscu, w którym najistotniejsze zdają się być dla niego jego imaginacje i marzenia. Wytwory umysłu zdają się być jedyną formą rozrywki czy nawet życia w tym miejscu. Owym miejscem jest więzienie o zaostrzonym rygorze, w którym nasz bohater odbywa ostatnie chwile życia. Percepcję swego świata opisuje głównie przy pomocy słowa: „słychać”. Częstokroć wyobrażamy sobie przepełniony mrokiem świat osadzonego, który według Rene Denfeld jest z a c z a r o w a n y.
Czytając tę książkę czuje się niezwykłą nić wiążącą z bohaterami. Tworzy ją współczucie oraz smutek, który rodzi się niespodziewanie, po cichu wdzierając się w serce. Stopniowo zanurzamy się w tej powieści i pochłaniamy ją z każdą stroną, z coraz większą namiętnością. Książka przedstawia opowieść poruszającą tematy egzystencjalne, skłania do rozmyślań i naprowadza na nieraz niełatwe wnioski. Lektura nie należy do najłatwiejszych, ale z pewnością do jednych z ciekawszych. Polecam.
Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)
Rene Denfeld, „Zaczarowani”, Papierowy Księżyc, Słupsk 2017
Ostatnio dodane
- „Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie” - recenzja
- „Ten, który wiedział” – recenzja
- „Ślepą, czarną nocą” – recenzja
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja

Komentarze