„Zaczęło się w Radomiu” - recenzja

Recenzja książki „Zaczęło się w Radomiu”.
Czasem trzeba odpocząć od książki w tradycyjnej jej formule. Czasem trzeba odpocząć od męczenia tekstu „od deski do deski”, od systematyczności.

Pierwszym rozwiązaniem, jakie przyszło mi do głowy było zakupienie losowej gazety, jednak później pomyślałam o zbiorze opowiadań. I to wydawało się lepszym wyborem.

Jedną z takich publikacji jest „Zaczęło się w Radomiu” autorstwa Konrada Mazura. Opis zamieszczony na okładce opowiada nam o piramidach w Radomiu, podróżach w czasie… Stawia również bardzo ważne pytanie – czy wszystko jest tak, jak nam się wydaje? Czy nasz sąsiad Kowalski na pewno jest tym, za kogo się podaje? A jeżeli jest międzynarodowym szpiegiem?

Książka jest zbiorem opowiadań; każde jest inne, co rusz poznajemy nowych bohaterów - ich problemy i otaczający świat. To właśnie mnie do niej przyciągnęło – obiecywana mnogość i nietuzinkowość akcji. Przeczytałam już wiele fantastycznych zbiorów opowiadań, więc miałam nadzieję, że i ten mnie nie zawiedzie.

Konrad Mazur, czyli szanowny autor, jest dziennikarzem mieszkającym w Irlandii, jednak urodzonym w Radomiu. Tam właśnie skończył studia na Politechnice, tam też pierwsze kroki stawiał w swoim dziennikarskim zawodzie. „Zaczęło się w Radomiu” jest jego debiutem – pisze, że Radom „kocha trudną miłością bezwarunkową”. Podejrzewam, że to właśnie dlatego postanowił tam osadzić akcję swojej książki.

Opis publikacji wydawał się zachęcający – zainteresowanie trzymało mnie, dopóki nie wzięłam książki do ręki. Opowiadania trzymają różny poziom, czasami ciężko jest połapać się w akcji. Mimo to „Zaczęło się w Radomiu” jest literaturą raczej „lekką” i sprawnie przechodzi się przez kolejne strony. Czy historie są oryginalne? W jakimś stopniu tak – pomysły na fabułę poszczególnych opowiadań są całkiem intrygujące. Problem jest taki, że zostały kiepsko wyegzekwowane. Całość psuje prosty, odgrzewany humor, którym raczyły się jeszcze najstarsze dinozaury. Po takim tytule trudno oczekiwać wzniosłych dowcipów.  Ciężko mi napisać coś konkretnego o książce, która, niestety, jest dosyć miałka. Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, która mi zapadła w pamięć, to jestem w stanie przytoczyć jedynie dwóch bohaterów opowiadania „Herbata”. Bohaterowie – Mojżesz i Żyd. Mimo, że boleśnie opierają się na stereotypach, są całkiem porządnie stworzone i opisane.

Cytując Gombrowicza, którego słowa sam Konrad Mazur przytoczył na początku książki – „Koniec i bomba, kto czytał, ten trąba!”.

Katarzyna Filipińska
(katarzyna.filipinska@dlalejdis.pl)

Konrad Mazur, „Zaczęło się w Radomiu”, Gdynia, Novae Res, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat