Lucia stoi przed życiowym wyborem. Ma szansę odbyć staż w rzymskim dzienniku i zostać dziennikarką. Na drodze marzeń dziewczyny stoi tylko rodzina. Ojciec Lucii jest wpływowym człowiekiem w małym, sycylijskim miasteczku i zaplanował już przyszłość córki. Ma ona wyjść za Rosaria, bogatego chłopca, którego nie kocha. Jedynie babcia Lucii popycha ją ku przeznaczeniu. W Rzymie na bohaterkę oprócz kariery czeka miłość. Dziewczyna poznaje przystojnego Amerykanina i zakochuje się w nim bez reszty. Jest gotowa zerwać z dotychczasowym życiem i przenieść się na stałe do stolicy. Niestety los pokrzyżuje jej plany. Czy sieć intryg zabije tę miłość?
Nie mogę napisać, że książka Diega Galdino mnie urzekła. Nie twierdzę też, że jest słabym gniotem. Według mnie plasuje się gdzieś po środku. Autor przedstawia nam całkiem zgrabną historię, na tle jednego z najpiękniejszych europejskich miast. I chyba wybór miejsca jest największą zaletą tej książki. Plastyczne opisy powodują, że czytelnik może poczuć prawdziwy włoski klimat. Razem z bohaterami spacerowałam po uliczkach Rzymu, oglądałam zabytki i niemal czułam w ustach smak pysznych kanapek z mozzarellą Diego Galdino raz po raz odkrywa odbiorcy sekrety włoskiej kuchni. Maluje także obraz mentalności Włochów. Nie mniej dokładne są opisy Siculiany. Po przeczytaniu tej książki miałam ochotę spakować walizkę i lecieć do Włoch. Romantyczne pejzaże są idealnym tłem dla miłości głównych bohaterów. Miłości subtelnej, przedstawionej ze smakiem. W tej powieści nie znajdziecie scen dzikiego seksu czy wyuzdanych gier słownych. Wszystko w „Zadbam o to, żeby cię nie stracić” jest takie, jak powinno być w romansie - delikatne i urwane tam, gdzie trzeba.
Niestety, autor nie uniknął grzechów typowych dla swojego gatunku. W odbiorze przeszkadza m.in. niepotrzebny patos w rozmowach. Używanie przez bohaterów wielkich słów brzmi nienaturalnie i śmiesznie. Ponadto druga część książki jest przepełniona kiczowatymi rozwiązaniami. Dramatyczne przemowy, ślubne rozterki i przeciąganie akcji do maksimum denerwuje odbiorcę. W finałowych scenach mamy do czynienia z kumulacją pseudo romantycznych rozgrywek, które znamy ze szklanego ekranu.
Pisać romanse to wcale niełatwa sztuka. Z jednej strony odbiorca chce się oderwać od szarej rzeczywistości, z drugiej denerwuję się, gdy w powieściowym świecie wszystko jest zbyt idealne. Bohaterowie „Zadbam o to, żeby cię nie stracić” są papierowi. Daleko im do wyrazistych postaci u N. Sparksa. Jednak, jeśli chcecie poczuć klimat włoskich wakacji i letniego romansu, bez wyjeżdżania do Włoch, to polecam wam tę książkę.
Ilona Kowalska
(ilona.kowalska@dlalejdis.pl)
Diego Galdino, „Zadbam o to, żeby cię nie stracić”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2015
Komentarze