Andrzej Pilipiuk po dziewięciu latach postanowił wrócić do cyklu, który cieszy się sporym zainteresowaniem wśród czytelniczek i czytelników. W czwartym tomie czytelnik ponownie spotyka kuzynki Kruszewskie: alchemiczkę, Stanisławę, i byłą agentkę CBŚ, Katarzynę. W „Zaginionej”, która składa się z dwóch odrębnych części, dołączają do nich nowi bohaterowie. W pierwszej z nich, o tym samym tytule, co cała książka, kuzynki poznają podczas aukcji starej mapy Annę Czwartek, na pierwszy rzut oka zwykłą studentkę. Wraz z rozwojem akcji Anna okazuje się kimś więcej i towarzyszy bohaterkom w ich emocjonujących przygodach. A przed nimi między innymi odnalezienie wyspy Friesland, która nie istnieje na mapach, i walka z groźną chorobą dotykającą alchemików, na którą lekarstwo związane jest właśnie z poszukiwanym miejscem.
Drugie opowiadanie „Czarne skrzypce” jest mniejsze rozmiarowo, ale równie ciekawe. Stanisława i Katarzyna podejmują próbę uleczenia młodej Zuzanny, która zapadła na tajemniczą chorobę i pozostaje bez kontaktu z otoczeniem. Do tej pory nikt nie był w stanie znaleźć lekarstwa na przypadłość dziewczyny. Czy kuzynkom uda się wybudzić chorą z letargu? I jaką rolę w tej historii mają tytułowy instrument i muzyka?
Równie dużo emocji, co samo wznowienie serii, wśród czytelników wywołała sama okładka „Zaginionej”. Przez lata powstało kilka wersji okładek, a ta czwartej części spotkała się z licznymi negatywnymi komentarzami. W odpowiedzi na te głosy wydawnictwo Fabryka Słów zdecydowało się na przygotowanie nowych wersji obwolut nawiązujących do innych wydań i umożliwiło czytelnikom bezpłatne odebranie ich w różnych punktach – lista podana jest na stronie internetowej wydawnictwa. W kilka miesięcy po premierze książki wejście w dialog z czytelnikami i taka zmaterializowana odpowiedź na ich głosy mogą stać się świetnym zabiegiem marketingowych i spowodować kolejną – tym razem okładkową – premierę „Zaginionej”.
Nie miałam okazji wcześniej poznać losów kuzynek Kruszewskich z wcześniejszych tomów, ale w „Zaginionej” nietrudno odnaleźć cechy wspólne dla całej twórczości Andrzeja Pilipiuka. Takie, które pozwalają po prostu zatopić się w tekście i zapomnieć o własnym otoczeniu. Są to między innymi wielobarwni bohaterowie, wciągająca fabuła, wartki styl pisania. Andrzej Pilipiuk, określany mianem człowieka z przeszłości, również tutaj zawarł sporą dawkę historii i w interesujący sposób splótł teraźniejszość z przeszłością. W czwartym tomie Kuzynek autor nie stronił również od dużych porcji humoru, który jest również typowy dla jego pisania. Dzięki temu czytelnik po prostu dobrze spędza czas przy „Zaginionej”.
Moje zainteresowanie przykuły zwłaszcza bohaterki książki, których o ile nie polubi sie z marszu, to na pewno nie przejdzie się obok nich obojętnie. Takie zabiegi kojarzę z innych książek Andrzeja Pilipiuka – charakterystyczne postacie wytwarzają więź z czytelnikiem, zapadają na długo w jego pamięci. I dzięki temu sięga on do kolejnych tomów danej serii. Natomiast nową osobę taki bohater zachęci do zapoznania się z poprzednimi częściami. Tak będzie w moim przypadku – na pewno sięgnę po wcześniejsze losy Kuzynek Kruszewskich.
Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)
Andrzej Pilipiuk, „Zaginiona”, Lublin, Fabryka Słów, 2014
Komentarze