„Zaginiony” – recenzja

Recenzja książki „Zaginiony”.
Przez lata Stasi śledzi, inwigiluje i doprowadza do śmierci wielu ludzi – w tym rodziny Schummanów. Ponad 15 lat później na terenie Niemiec w podejrzany sposób giną turyści…

Rok 1989, ostatnie tygodnie przed upadkiem muru berlińskiego. Służba bezpieczeństwa w panice niszczy dowody swoich zbrodni, podczas gdy jeden agent Stasi obsesyjnie inwigiluje rodzinę Schumannów – Christopha, Lenę i ich córeczkę, Renate. Praktyki, których śledczy używa w tajemnicy do wyciągania informacji ze zdrajców NRD graniczą z nieludzkim okrucieństwem. 15 lat później na terenie Niemiec w niewytłumaczalnych okolicznościach giną mężczyźni w średnim wieku – turyści, którzy wyjechali ze swoich krajów ze sporą gotówką. Jak to śledztwo wiąże się z ucieczką brata pięknej Louise, która prosi o pomoc dawnego policjanta, Ravna? Czy uda się rozwiązać tajemnicę, której korzenie sięgają poprzedniego wieku?

Z detektywem Ravnem miałam okazję spotkać się po raz pierwszy. Do sięgnięcia po książkę Michaela Katza Krefelda przekonały mnie przede wszystkim doskonałe opinie, porównujące autora do mistrzów skandynawskich kryminałów. I nie mogę powiedzieć, że lektura mnie zawiodła – to faktycznie ciekawa, złożona powieść z wątkiem kryminalnym. Niestety, jako wielbicielka tego gatunku czuję się nieco rozczarowana samą intrygą i jej… przewidywalnością.

Detektyw Ravn jest dokładnie taki, jaki powinien być. Z jednej strony ma prawdziwą intuicję śledczego, która w cudowny sposób pozwala mu znajdować szczegóły śledztwa pominięte przez wszystkich innych policjantów. Z drugiej strony jest złamanym wewnętrznie człowiekiem, który nie panuje nad swoimi emocjami, nie może podnieść się po stracie ukochanej osoby, a pocieszenia szuka w litrach wypitego alkoholu. Wokół siebie ma przyjaciół, którzy dobrze uzupełniają braki w jego charakterze. Kreacja postaci w książce jest bardzo poprawna – bohaterowie nie są czarno-biali, nawet jeśli dochodzimy do agenta Stasi, Haussera.

Jedną z zalet książki jest dwutorowe połączenie fabuły z wykorzystaniem retrospekcji. I przyznam, że to właśnie ta część „Zaginionego” bardziej zapadła mi w pamięć niż aktualne losy detektywna Ravna. Być może po części dlatego, że to historycznie potwierdzone okrucieństwa, osadzone tylko w fikcyjnej postaci agenta od dzieciństwa karmionego ideałami NRD i wyszkolonego, aby zawsze i definitywnie radzić sobie ze zdrajcami. Pozostałości poczucia sympatii czy ludzkich odruchów i instynktów jeszcze mocniej kontrastują z jego wyuczonym, podłym charakterem, i w pewnym momencie to on właśnie kradnie całą pierwszoplanową rolę w książce.

W zasadzie trudno mi powiedzieć coś złego na temat książki Krefelda – można ją uznać za przykład dobrego kryminału wydawanego w serii, bo „Zaginiony” to drugi tom przygód detektywna Ravna. Jedyne, co mnie rozczarowało, to znaczna przewidywalność, którą zauważyć można było nie tylko w głównej nici wątku, ale także we wszystkich pobocznych wątkach. A ja nie lubię, gdy książka mnie nie zaskakuje.

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Michael Katz Krefeld, „Zaginiony”, Kraków, Wydawnictwo Literackie, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat