Zagłada oczami dziecka

Recenzja książki „Dziennik Helgi”.
Niemal 70 lat po wojnie wstrząsające opisy Holokaustu nadal szokują. Szczególnie, jeśli ich autorem jest dziecko.

Literatura czasów wojny, literatura obozowa, literatura rozliczeniowa – na rynku nie brakuje pozycji, których treść traktuje o II wojnie światowej. Wspomnienia, pamiętniki, biografie mają za zadanie stanowić świadectwo okrucieństwa, jakie jeden człowiek jest w stanie wyrządzić drugiemu. Jednak czeska Żydówka - Helga Weissova, gdy pisała swój dziennik, nie przypuszczała, że jej dziecinna pisanina stanie się jednym z najciekawszych opisów życia w kolejnych obozach, do których trafiała.

Do pisania zachęcał Helgę tata. Przekonywał ją, by przelewała na papier opisy rzeczywistości, tego, co widzi i tego, co dzieje się wokół niej. Dziennik, który Helga zaczęła pisać w wieku 12 lat, a skończyła w wieku 16, obrazuje, jak zmienia się perspektywa patrzenia na świat, gdy dorasta się w zupełnie ekstremalnych warunkach. To niezwykłe, że dziewczynka, której początkowo przeszkadzało, że dorośli nie traktują jej dostatecznie poważnie, po kilku latach potrafi walczyć o przetrwanie w warunkach, w których jedno nieodpowiednie zachowanie oznacza śmierć.

Do wersji znanej ostatecznie jako „Dziennik Helgi” trafiła zaledwie 1/3 zapisków sporządzonych przez Helgę w czasie wojny. Niektóre notatki zostały dodane przez autorkę już w czasie redakcji tekstu, gdy okazywało się, że pamięta o sytuacjach, których nie zapisała, a które po latach okazały się mieć wielkie znaczenie. Na przykład przyjazd polskich dzieci do Terezina, które potem od razu trafiły do komór gazowych w Oświęcimiu. Wtedy jednak to był po prostu kolejny transport ludzi, a ważniejsze było to, by podkraść kilka brukwi na obiad. Dlatego należy traktować „Dziennika Helgi” inaczej niż książki Borowskiego, Nałkowskiej czy Herlinga-Grudzińskiego. Wbrew oczywistym skojarzeniom, niewiele łączy tę pozycję z „Dziennikiem Anny Frank”. Opowieści Helgi bywają niekiedy naiwne, niekiedy rozwlekłe i z pozoru nic niewnoszące, jednak dzięki temu są aż do bólu autentyczne.

Helga Weissova przebywała kolejno w obozach w Terezinie, Oświęcimiu, Freibergu i Mauthausen. Początkowo pierwszy obóz wydaje się nastoletniej autorce najstraszliwszym miejscem na ziemi, jednak kolejne przenosiny udowadniają, że dziewczyna nie była w stanie wyobrazić sobie tego, co może ją czekać w kolejnych obozach. Jednocześnie to właśnie opis Terezina i życia w nim zajmuje najwięcej miejsca, przede wszystkim ze względu na to, że właśnie w tym nim Helga i jej rodzina przybywały najdłużej, a także z tego powodu, że tam najłatwiej można było zdobyć papier i coś do pisania. Ba, odbywały się tam nawet przedstawienia operowe i funkcjonowała szkoła! W Oświęcimiu dobrem luksusowym były zwykłe chodaki, które nie przemakały i kawałek margaryny, a w Mauthausen obierki ziemniaka mogły uchodzić za przysmak.

Dorastanie, niezależnie od tego, w jakich warunkach ma miejsce, zawsze niesie ze sobą potrzebę akceptacji rówieśników czy przeżycia pierwszej miłości. To właśnie w obozie Helga po raz pierwszy się zakochała i całowała, a potem długo wieczorami dyskutowała z koleżankami o swoich „randkach”. Te wspomnienia są bardzo ważne, bo pokazują, że w każdych warunkach można zachować człowieczeństwo. Tylko dorastanie przebiega szybciej i bardziej boleśnie.

„Dziennik Helgi” to poruszające świadectwo Zagłady. Autentyczne świadectwo tego, że Holocaust nie zważał na wiek, płeć czy stan zdrowia. Jednocześnie to poruszająca opowieść dziewczyny, która nie do końca rozumie rzeczywistość, ale walczy o swoje miejsce w niej i nie zamierza się poddać. Zachęcam wszystkich do przeczytania tej niezwykłej książki, polecam jednak najpierw zapoznać się z kilkoma wywiadami z autorką, które pozwolę lepiej zrozumieć sam tekst. Zaznaczam tylko, że pomimo ciekawej i łatwo przyswajanej formy, „Dziennik Helgi” nie jest lekką i przyjemną lekturą do poduszki. To wciąż obraz Zagłady, pełen nienawiści, zła i śmierci.

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

Helga Weissova, „Dziennik Helgi”, Insignis, Kraków 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat