Zagubieni w czasie, odnalezieni w miłości

Recenzja książki „1Q84”.
Zadziwia mnie to, że fabuła „1Q84” jest spokojna, nie ma wielu zwrotów akcji, nie ma przerysowania, bitwy na punkty kulminacyjne, a pomimo to urzeka i wciąga niebywale w tajemniczy świat.

„Jak pisał Heidegger czas nie "jest" obecny ani w podmiocie, ani też w przedmiocie; nie jest wewnątrz bytu, ani na jego zewnątrz i "jest" on "wcześniej" od wszelkiej subiektywności oraz obiektywności, ponieważ stanowi warunek możliwości nawet dla owego "wcześniej". Jak więc czas w ogóle "jest"?”

Zrozum czas, człowieku. Jedynie marna linia prosta pozwala nam w jakiś sposób nakreślić sobie jego kształt. Jakoby ciągle i niezmiennie płynął do przodu. Jednostajnie. Ale co, jeśli czas ma kształt precla? Niesforną formę, która niezależnie od woli jednostek przecina się w kilku miejscach i burzy czasoprzestrzeń?

Taką właśnie fantasmagorię przedstawia nam w swoim trzecim już tomie z serii „1Q84” Haruki Murakami. W kolejnej powieści poznajemy dalsze losy bohaterów przedstawionych wcześniej. Obserwujemy więc Aomame, która wskutek zbrodni popełnionej na guru sekty, wiedzie życie pustelnika, ukrywając się przed ludźmi Sakigake. Jej dnie upływają na trywialnych czynnościach, z dala od ludzi, z jedną nieustającą myślą o Tengo, którego pamięta jako 10-letniego samotnego chłopca. Świat poznajemy także z jego perspektywy, z perspektywy matematyka z równie zwykłym żywotem. Tengo nigdy nie zapomniał Aomame. Mogły minąć dziesiątki lat lub minut, lecz wciąż ma on przed oczyma jej twarz i czuje dotyk dziewczęcej dłoni. Problem owej odwzajemnionej przecież miłości jest dość nietypowy. Bohaterowie poprzez zaangażowanie w pisanie powieści pt. „Powietrzna poczwarka” zostali przeniesieni w inną czasoprzestrzeń, którą Aomame nazywa rokiem 1Q84, Tengo zaś miastem kotów. Niezależnie od nazwy ma on wspólną cechę, a mianowicie dwa księżyce, których większość ludzi zdaje się nie dostrzegać..

Przy prezentacji głównych postaci nie można zapomnieć o Ushikawie, który na zlecenie mafii usiłuje odnaleźć Aomame. Ushikawa to człowiek inteligentny, profesjonalny, a nieszczęśliwy, nie tylko ze względu na własną brzydotę, lecz przez moralny upadek, który zdominował jego życie. Dzięki tym trzem osobom, których punkty na mapie czasu to przybliżają się, to oddalają od siebie, poznajemy światy zlewające się  ze sobą w rozmazaną, senną wizję.

Dużo można by zarzucić książce, rozkładając jej elementy według sztywnych kategorii. Brak zwrotów akcji, czy niezbyt dynamiczni bohaterowie to niektóre z przypuszczalnych zarzutów. Jednak poprzez spójność (nie tylko logiczną, lecz językową), jaką buduje Murakami, nie sposób jej nie docenić.

Mimo, że początkowo powieść objawia się jako totalna abstrakcja, która dla człowieka niezaznajomionego z wcześniejszymi tomami staje się przysłowiowym x z równania, jest niezwykła. W sposób niewymuszony, a nawet przyjemny zadaje pytanie o to, co stanowi dla nas czas, czy można go naginać lub też, czy on sam może naginać naszą rzeczywistość, w której znaleźliśmy się nie z własnej woli. Zadziwia mnie to, że fabuła „1Q84” jest spokojna, nie ma wielu zwrotów akcji, nie ma przerysowania, bitwy na punkty kulminacyjne, a pomimo to urzeka i wciąga niebywale w tajemniczy świat. W świat, w którym czas lepisz jak plastelinę. Zadziwia mnie i urzeka wizja miłości zagubionej w czasie, a odnalezionej w dwóch dłoniach splecionych niezależnie od godziny. W bladym blasku księżyców. Wbrew całemu zamieszaniu, które zdaje się spozierać na nas z każdej strony „1Q84”, jego końcowe przesłanie jest niesamowite w swej prostocie. Dzięki niemu zapominamy o niejasnościach i widzimy, to co naprawdę ważne.

Natalia Kędziak
(natalia.kedziak@dlalejdis.pl)

Haruki Murakami, „1Q84”, Muza S.A., Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat