Weronika ponownie musi stanąć na nogi po aresztowaniu Wiktora. Dzięki pomocy doktora, który skleja serce dziewczyny za pomocą pączków i dobroci - Weronika budzi się z rozpaczy i żałoby po stracie chłopaka. Jej celem stają się studia na weterynarii. W międzyczasie młode serce zabliźnia się i stara pokochać kogoś innego. Jednak wracają demony przeszłości w postaci matki dziewczyny i człowieka, który rozdzielił ją z Wiktorem. Całe szczęście dostaje się ona na wymarzony kierunek i to studia stają się jedynym jasnym punktem w jej życiu. Przynajmniej by się tak wydawało. Bo później pragnąca miłości, naiwna dziewczyna oddaje się w ręce potwora. I wtedy wiemy, że to za dużo na jednego człowieka, za dużo zła. Weronika przestaje istnieć.
Z kolei Wiktor przeżywa swoje piekło na ziemi. Karmiony kłamstwami, bez bliskich, zostaje sam na sam z niesprawiedliwością. Przy życiu trzyma go tylko myśl o niej, ale kiedy ona odchodzi z innym - nadzieja umiera.
Czy można rozdzielić duszę? Ile może znieść człowiek? I czy naprawdę nadzieja może umrzeć? Czy kiedykolwiek istniała szansa, by czarnooki drań był z rudowłosą marzycielką?
"Zagubioną" przeczytałam na jednym wdechu, bo kaskada emocji nie pozwoliła mi na odłożenie książki choćby na chwilę. Chłonęłam piękny styl autorki i historię od której drżały ręce. Niektórzy mogą zarzucić pisarce, że naładowała historię samymi nieszczęściami. Dla niektórych będzie za dużo łez, za dużo smutku, za dużo cierpienia. Dla mnie Katarzyna Michalak stworzyła niesamowitą opowieść, w której mimo oceanu zła - ciągle przebija się nadzieja i wiara w ludzi. Bo każdy pragnie kochać i być kochanym, nawet wbrew wszystkiemu i wszystkim.
"Zagubiona" to nie jest już historia o determinacji, miłości i nienawiści. To powieść o złudzeniu i walce nadziei z przeznaczeniem.
Sandra Kortas-Dorsz
(Sandra.kortas@dlalejdis.pl)
Katarzyna Michalak, „Zagubiona”, Wydawnictwo WM, Poznań 2019
Komentarze