„Chorwacka przystań” to książka, która pozwala oderwać się od codzienności, potrafi uśmierzyć wszystkie troski, a tym samym niesamowicie zrelaksować. Ktoś mógłby powiedzieć, że to przecież tylko zwykła powieść obyczajowa, w której brak wartkiej akcji, elementy zaskoczenia pojawiają się sporadycznie, czyli nic, co może wciągnąć, zainteresować. A jednak, mimo wspomnianych braków, Annie Karpińskiej udało się utopić mnie w „Chorwackiej przystani”. Jaki więc autorka ma sposób na czytelnika? Próbuje go zarazić wiedzą, którą posiada, tym co widziała, czego doświadczyła. Porównując notkę o autorce zamieszczoną na okładce książki z treścią zawartą wewnątrz, mam nieodparte wrażenie, że podarowała ona dużo siebie Annie Jakubiec – głównej bohaterce powieści – nie tylko imię.
Anna Jakubiec jest dziennikarką ogólnopolskiego dziennika. Podczas wojny na Bałkanach zostaje wysłana jako korespondenta. Będąc świadkiem śmierci dorosłych i dzieci, przyjaciół i nieznajomych, przeczekując bombardowania w schronach, obserwując, jakie spustoszenie powoduje konflikt zbrojny, zakochuje się w Blażu, przystojnym Chorwacie. Niedługo później, kwitnące pośród świstu kul uczucie zostaje wystawione na olbrzymią próbę odległości i czasu. Anna po zakończonej wojnie wraca do Polski. Ma zostawić męża, pozamykać sprawy służbowe i wrócić do Blaża. Okazuje się jednak, że życiem rządzą przypadki. Nie mogąca dotąd zajść w ciążę Anna, spodziewa się dziecka swojego męża. Z ciężkim sercem podejmuje decyzję o pozostaniu w Polsce i zapomnieniu o romansie, ale w skrzynce co jakiś czas, pojawia się list z chorwackim znaczkiem. Na jak długo wymiana korespondencji pozwoli przetrwać łączącemu tych dwoje uczuciu? Jedno jest pewne, figlarna natura da jeszcze jedną szansę wyboru, przed którym niegdyś stanęła Anna, kolejnemu pokoleniu. Dwadzieścia lat później, kiedy Chorwacja jest już niepodległym państwem, Weronika, córka Anny, będzie musiała podjąć decyzję w tej samej sprawie co jej matka – zostać z ukochanym Chorwatem, czy wrócić do pozostawionego w Polsce chłopaka?
„Chorwacka przystań” to niezwykle ciepła powieść nie tylko o miłosnych historiach Anny i Weroniki. Autorce udało się przemycić w niej trochę faktów o wojnie na Bałkanach i mnóstwo ciekawostek o Chorwacji – miejscach wartych odwiedzenia, jej zabytkach, legendach, potrawach i trunkach, jakich można spróbować, a nawet pamiątkach, jakie można z niej przywieść. To najlepsza reklama tego kraju, jaką kiedykolwiek widziałam. Foldery reklamowe w biurach podróży opatrzone malowniczymi widokami nie kuszą tak wyprawą nad Adriatyk jak ta książka. Polecam ją zarówno tym, którzy mieli okazję opalać się na kamienistej, chorwackiej plaży, jak i tym, którzy do tej pory się na to nie zdecydowali, by przekonać się, co tracą!
Pani Anno, z niecierpliwością czekam na kolejne powieści!
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Anna Karpińska „Chorwacka przystań”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze