Dość gruba książka ze wspaniałym zdjęciem na okładce, przedstawiającym dziewczynę z balonami unoszącą się w powietrzu i delikatne tło z niebieskimi refleksami przywodzące na myśl niebo, zachęcają czytelników do jak najszybszego zagłębienia się w jej treść. Krótkie rozdziały, ukazujące z pozoru niezwiązane ze sobą, lecz przeplatające się wątki, przypominające do złudzenia scenariusz najlepszej hollywoodzkiej produkcji, powoli zaczynają tworzyć jedną zaskakującą spójną całość.
Główną bohaterką książki jest Pola Kukułka. Samotnie wychowując dzieci swoich zmarłych znajomych, rozpoczyna batalię z biurokracją i opieką społeczną, kierującą się tylko suchymi bezwzględnymi przepisami. W tej walce wspierają ją jej najbliżsi: brat, bratowa, babcia. Skupiona na swoich problemach Pola, marzy w głębi serca o poznaniu kogoś, kto odmieni jej szary i smutny świat – kogoś, kto pomoże jej odważnie wkroczyć w prawdziwe życie. Nieoczekiwany zbieg okoliczności, jakby zainscenizowany z góry przez Rzeczywistość sprawia, że bogaty sąsiad Wiktor Fortuna zaczyna odgrywać w życiu bohaterki coraz ważniejszą rolę.
Przyznam szczerze, że ciężko jest mi opisać tę pozycję w kilku słowach. Pomijając fakt, że w ogóle trudno jest przybrać w słowa emocje, które wywołuje ona w czytelniku. Zachwyt, zaskoczenie i soczysty uśmiech na ustach – tak właśnie działa na mnie ta książka. Nieoczekiwane zwroty akcji, śmieszne sytuacje i wieczna wiara w to, że w życiu wszystko może się zdarzyć, stają się prawdziwą trampoliną dla naszego życia. Wątpliwości, obawy, niechęć do podjęcia ryzyka czy negatywne myśli, mówiące nam w kółko, że nam się już nic dobrego w życiu nie wydarzy, nagle pierzchają i pozostaje po nich tylko mgliste wspomnienie. Ulatują jak balony puszczone w niebo, targane przez wiatr nowego spojrzenia i nieogarnionej przez umysł, nieznanej nadziei. Każde zdanie tej pozycji może powodować małe rewolucje w naszym życiu, strzelające w górę jak przebiśniegi wśród płatków zimnego smutku. Książka może stać się niepowtarzalnym motorem napędowym dla naszych marzeń i planów, do tej pory skrzętnie skrywanych w najciemniejszych kątach naszych serc. Każdy z nas pewnie inaczej odbierze opisywaną historię, ale jestem przekonana, że u każdego będzie początkiem lawiny dobrych zmian.
Chyba nie muszę już nikogo zapewniać o tym, że każdy powinien zakupić tę książkę. Niezależnie od tego, czy lubicie rodzinne komedie romantyczne z dobrym zakończeniem, czy może wręcz przeciwnie, unikacie ich jak ognia, to jest jedna z obowiązkowych pozycji w tym roku, które każdy z nas powinien mieć. Parafrazując tytuł książki - wyraźcie zgodę na zmiany w swoim życiu, a ona zajmie się resztą.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Renata Frydrych, „Załatw pogodę, ja zajmę się resztą”, Wydawnictwo Literackie 2017
Komentarze