Któż więcej wie o rozpaczy po utracie ukochanej osoby niż osierocona córka? Relacja z matką, zawsze była i będzie jedną z najsilniejszych i najbardziej intymnych więzi.
O takiej stracie, zdecydowała się opowiedzieć Hope Edelman, dziś dojrzała matka dwójki dzieci, w głębi duszy zraniona i osamotniona siedemnastolatka, która zbyt wcześnie musiała pożegnać kobietę, która dała jej życie. W książce „Córki, które zostały bez matki”, Edelman stara się zrozumieć istotę straty, żalu, żałoby, a także odnaleźć wskazówki, jak żyć dalej i jak poradzić sobie w dorosłym życiu.
42% osieroconych dzieci, traci matkę w wieku 13-16 lat. Te młode osoby muszą całe życie borykać się ze stratą, która niewątpliwie będzie determinować całą ich przyszłość. Żałoba bowiem nigdy tak naprawdę się nie kończy. Choć możemy po jakimś czasie poczuć większy spokój wewnętrzny, to dzień urodzin matki, święta Bożego Narodzenia, nasz ślub, ciąża, czy problemy z dziećmi, będą burzyć ten pozorny ład w naszym życiu. Jak twierdzi Edelman, żałoba pojawia się jak pory roku, odchodzi tylko po to, by pojawić się chwilę później. Nie można dojść do jakiegoś osiągalnego kresu, bo zakończenie żałoby jest niemożliwym do osiągnięcia stanem świadomości. Rozwiązaniem jest akceptacja i przystosowanie.
Hope Edelman nie waha się poruszyć wielu trudnych tematów. Bazując na tysiącach listów, które otrzymała od kobiet pragnących podzielić się z nią swoim smutkiem, stara się zebrać ich doświadczenia i znaleźć wspólne wytyczne, które pozwolą im zrozumieć siebie i otworzyć się na emocje i refleksje niezbędne w procesie żałoby.
Autorka zwraca także uwagę na wspomnienia, które po śmierci matki zaczynają żyć własnym życiem. Wybielamy ukochaną osobę, nadając jej cechy nieomal nadprzyrodzone, według niepisanej zasady, że o zmarłych nie można mówić źle. A przecież te wszystkie złe, ale i dobre momenty stanowią część naszego życia, o którym nie powinniśmy zapominać i chować w zakamarkach naszego umysłu. Im szybciej zmierzymy się bowiem z przeszłością, tym łatwiej nam będzie rozpocząć plany na przyszłość.
Trudno ocenić przydatność takiego poradnika komuś, kto nie doświadczył jeszcze śmierci matki. Czy ta książka jest w stanie pomóc komuś, walczącemu z bólem po jej stracie? Na pewno da mu wiarę w to, że nie jest odosobnionym przypadkiem, a żałoba jest naturalnym procesem w życiu człowieka, który umiejętnie przeżyty, może nas wzmocnić. Głęboko przeżyta śmierć matki, pozwoli nam przestać ją traktować jako determinujące wszystko doświadczenie i da wiarę, że kiedyś będzie lepiej.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Hope Edelman, „Córki, które zostały bez matki”, Wydawnictwo Feeria
Komentarze