„Zanim wyjedziesz w Bieszczady” - recenzja

Recenzja książki „Zanim wyjedziesz w Bieszczady”.
Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady… Kto z nas nie rozmyślał o tym chociaż raz?

„Zanim wyjedziesz w Bieszczady” przykuwa uwagę chwytliwym tytułem. Obecna od dobrych kilku lat moda na „rzućmy wszystko i wyjedźmy w Bieszczady” sprawia, że mimowolnie tytuł ten zaciekawia każdego, nie tylko miłośnika bieszczadzkiej przyrody, ale i przeciętnego czytelnika, chcącego sprawdzić, ile sensu ma w sobie te często powtarzane, dowcipne hasło.

Nie będę ukrywać – zdecydowanie należę do grona tych drugich, choć i rodzina mężą wywodzi się z Bieszczad, wciąż stoi tam piękny, stary domek dziadków, gdzie czas zatrzymał się w miejscu. Ciekawość pomieszana z sentymentem sprawiła, że bardzo entuzjastycznie podeszłam do lektury tej książki, jednak moje oczekiwania szybko zderzyły się ze ścianą rzeczywistości.

Tytuł, niestety, mylnie zapowiada nam treść książki. Ze względu na popularność tego powiedzonka spodziewałam się nieco innej treści. Tymczasem to po prostu pozycja o dwóch leśnikach – Kaziu i Marcinie, którzy mimo bardzo sympatycznych osobowości, moim zdaniem tej książki nie dali rady uratować.

Jeśli więc spodziewacie się odniesień do popkultury, to nie jest to książka dla was. Jeśli jednak interesujecie się przyrodą czy Bieszczadami i ich historią samą w sobie, to być może książka ta wam się spodoba, choć niekoniecznie. Dlaczego? Z pozoru to zapis historii opowiadanych przez dwóch leśników, którzy dzielą się z nami swoimi doświadczeniami, pasją oraz garścią wspomnień. Niestety, jest tutaj jeden, zasadniczy problem. Całość zapewne miała mieć lekki wydźwięk, by trafić do szerszej liczby odbiorców. Również sami bohaterowie „Zanim wyjedziesz w Bieszczady” to panowie ciepli i sympatyczni, więc chyba inaczej by się nie dało. Problem jednak tkwi w narracji.

Dawno nie natrafiłam na książkę z tak kiepską, infantylną wręcz narracją. Nie jestem w stanie ocenić jej pozytywnie w żadnej mierze właśnie przez to. Styl jest wyjątkowo nieudany, zdania są proste i to nie w dobrym tego słowa znaczenia, a komentarze narratora momentami wręcz żenujące. Niestety, dodając do tego mało zabawne dialogi, dla mnie całość okazała się absolutnie nie do strawienia.

Wielka szkoda, bo zarówno tematyka, jak i tytuł książki miały naprawdę duży potencjał. Jednak by dobrze go sprzedać konieczna byłaby tutaj znacznie lepsza narracja, może nieco inne podejście do tematu. Niewątpliwie plusem jest to, że wiele osób pozna leśników – Kazimierza Nóżkę i Marcina Scelinę, gdyż ich ciężka praca wykonywana z pasją jest warta pokazania światu. Na tym jednak plusy tej pozycji się kończą i z lekkim smutkiem muszę przyznać, że ja tej książki polecać nie będę.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlumanczuk@dlalejdis.pl)

Kazimierz Nóżka, Marcin Scelina, Marcin Kozłowski, „Zanim wyjedziesz w Bieszczady”, Znak Horyzont, Kraków, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat