Jak wielkim geniuszem trzeba się było wykazać, że w czasach, gdy poprawianie własnej urody było tematem tabu lub dotyczyło tylko kobiet lekkich obyczajów, a makijaż robiły tylko aktorki przed występami, można było rozpocząć wielką kosmetyczną rewolucję wśród „przyzwoitych” kobiet. Znalezienie luki w rynku, w której za pomocą niewielkich nakładów finansowych można było zarobić, stanowiło nie lada wyzwanie. Zwłaszcza dla kobiety. Helena Rubinstein miała nie tylko szczęście, ale także wizję. Ile w tym wszystkim było przypadku? Ruth Brandon postanowiła to sprawdzić.
We „Wstydliwej historii piękna” odnajdujemy dwóch głównych bohaterów – wspomnianą już Helenę Rubinstein i Eugenie Schullera. O ile Heleny nie trzeba przedstawiać miłośniczkom kosmetyków, bowiem swoim nazwiskiem firmowała kosmetyki, o tyle lekkie zdziwienie może budzić Schuller. Kim jest ten człowiek i jaki był jego wpływ na kształtowanie kobiecego kanonu piękna? Otóż Schuller to L’Oreal. Historia tej firmy rozpoczyna się od prowizorycznego laboratorium w mieszkaniu, w którym Eugenie eksperymentował z wytworzeniem bezpiecznej farby do włosów. Kiedy mu się udało, nic już nie stało na przeszkodzie by podbić rynek i… zyskać dozgonną wdzięczność kobiet.
Książka Ruth Brandon od samego początku wzbudzała zaciekawienie. Dlaczego bowiem historia piękna miałaby być wstydliwa? Co takiego kryje się za dwoma kosmetycznymi kolosami: firmą Rubinstein i L’Oreal? Trzeba przyznać, że tytuł jest udany. Niestety, nieco gorzej z samą treścią książki… O ile jeszcze historia Heleny opisana w pierwszej części jest interesująca, o tyle opowieść o Eugenie Schullerze w pewnym momencie wyraźnie zaczyna nużyć. Niektórych wątków (dotyczących niektórych pracowników i powiązań politycznych) jest zbyt wiele i są zbyt długie. Dla kogoś, kto nie orientuje się w historii najnowszej Francji, może być ciężko przebrnąć przez „Wstydliwą historię piękna.”
Zastanawia też wybór głównych bohaterów. Początkowo myślałam, że drogi Schullera i Rubinstein kiedyś się skrzyżowały i być może to w jakiś sposób wpłynęło na ich późniejsze wybory. Okazało się jednak, że zbyt daleko wybiegłam myślami. Nie oznacza to, że tych dwoje, poza zagospodarowaniem podobnego segmentu rynku, nic więcej nie łączy.
„Wstydliwa historia piękna” z pewnością będzie interesującą książką dla kobiet, które pragną poznać historie dwóch znanych i pożądanych marek. Warto jednak pamiętać, że Ruth Brandon stara się rzetelnie oddać zarówno realia tamtych czasów, jak i losy bohaterów. W związku z czym opowieść ta traci na lekkości, przynajmniej w tej części, w której opisana jest firma Schullera. Aby jednak nie dać się zwieść legendom tworzonym wokół historii Heleny i Eugenie i aby wiedzieć, gdzie jest źródło kryzysów od czasu do czasu dotykających L’Oreal, warto zapoznać się z tą publikacją.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Ruth Brandon „Wstydliwa historia piękna”, Agora SA, Warszawa 2012
Komentarze