"Zapisane w gwiazdach" - recenzja

Recenzja książki "Zapisane w gwiazdach".
Niech nie zwiedzie cię patetyczny tytuł. Historia przedstawiona tutaj ma niewiele wspólnego z jasnym światem gwiazd i pięknych marzeń.

Gwiazdy są zbyt daleko; namacalne jest za to szare niebo, z którego utkana jest trudna rzeczywistość bez złudzeń, gdzie pełen brzuch czy też możliwość pójścia do szkoły czasami są pragnieniami nie do zrealizowania. To historia o czasach, gdzie człowiek musiał godzić się na kompromisy nie do przyjęcia, by przeżyć. To opowieść o Kresach Wschodnich w latach międzywojennych, w trakcie wojny oraz  okupacji, gdzie w Wilnie pobrzmiewał jeszcze język polski, a życie w małych miasteczkach pozbawione było wygód, za to było pełne troski i ciężkiej pracy. Jednak to tylko przytłaczająca otoczka świata, który popada w mrok, bo na główny plan wysuwa się historia o silnych kobietach, na barkach których spoczywał los rodziny. Jest to historia rodziny Góreckich, która pokazuje zarys życia na polskich Kresach. Autorka opisuje głównie życie dwóch sióstr - Kaszmiry i Maruszki oraz ich brata Józia, dotykając subtelnie reszty rodziny.

Kaszmira jest postacią piękną, barwną i niejednoznaczną. Dziewczyna była niezbyt pilna w nauce, ale poprzez ciężką pracę daje sobie radę w życiu, przy czym podejmuje szereg spontanicznych i nie do końca trafnych decyzji. Szuka miłości i wierzy, że gwiazdy zapisały jej lepszy los niż matce. Śledząc jej losy, nie wiemy, co tej ślicznej dziewczynie się przytrafi. Z kolei jej siostra Maruszka to oaza spokoju i stabilności, która z wzajemnością zakochuje się w polskim oficerze i bardzo wierzy, że taki dobry los jest jej pisany już na zawsze. Natomiast Józio to dzielny, młody chłopak marzący o karierze wojskowej. Jednakże los to przewrotny chochlik, który igra z uczuciami i marzeniami. Jak potoczą się ich losy, zwłaszcza w obliczach zbliżającej się wojny?

"Zapisane w gwiazdach" to prequel "Żniwa gniewu", w której możemy poznać dalsze losu dwóch sióstr i skutki podjętych przez nie decyzji. Prequel to zbiór odpowiedzi na pytania które mnożą się podczas czytania pierwszej książki. Jest to powrót do przeszłości, która otwiera bramy dusz sióstr Góreckich i ich życiowych wyborów. Ukazuje wrota świata dla młodszego pokolenia trochę fikcyjnego, znanego tylko z podręczników od historii i opowieści dziadków.

Świat przedstawiony nie obfituje w sceny brutalne i krwawe, autorka oszczędziła scen, które dobrze znamy z książek o tematyce czasów wojennych i tych niespokojnych, ale  jest za to soczysty i wyraźny przekaz o wartościach, które nie podlegają zębowi czasu, takich jak: miłość, wiara i nadzieja. To opowieść o tych, którzy polegli walcząc o wolność naszej ojczyzny i o tym największym murze oporu, o którym nikt nic nie mówi, a mianowicie o dzielnych kobietach, które wspierały i walczyły o dobro rodziny oraz ojczyzny na swój sposób. Być może nie był on tak spektakularny ani brutalny jak na froncie, ale cichutki bez poklasku i błyszczących orderów. I mimo, że zdecydowanie nie jest to mój ulubiony podgatunek, to muszę przyznać Autorce, Lucie Di Angeli-Ilovan, że ta historia skradła kawałek mojego serca.

Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)

"Zapisane w gwiazdach", Lucie Di Angeli-Ilovan, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat