„Zapiski inteligenta” – recenzja

Recenzja książki „Zapiski inteligenta”.
„Gdy poznasz samego siebie, autorytet nie będzie ci już potrzebny”

Norbert jest inny niż wszyscy. Gardzi schematami i zasadami z góry narzuconymi przez społeczeństwo. Chce porzucić znienawidzoną pracę na rzecz pisania.

Tytułowym inteligentem w lekturze Bartosza Buśkiewicza jest Norbert, magister filologii polskiej. Jak bohater ironicznie mawiał, ukończenie studiów humanistycznych, w praktyce oznaczało brak wykształcenia. Znalezienie pracy w jego zawodzie graniczyło z cudem. Norbert musiał zatem obrać inną strategię zarabiania na życie. Jak większość społeczeństwa szkolił się w zakresie sprzedaży i pracował w call center. Będąc indywidualistą, sprzeciwiał się powszechnie przyjętym zasadom. Uważał, że każdy powinien znać siebie najlepiej, a nie ślepo podążać za tym czego od niego wymaga lub oczekuje świat.

Jak każdy idealista, Norbert posiadał marzenia. Największym z nich było wydawanie książek i utrzymywanie się ze swojej pasji – a jednocześnie zaprzestanie wykonywania znienawidzonej pracy. Inteligent pracował nad dziełem literackim, a jego motywacją była chęć zostania docenionym pisarzem.

Jako człowiek chodzący własnymi ścieżkami, Norbert stronił od z góry narzuconych schematów. Często spotykał się z krytyką i konwencjami powszechnie przyjętymi w pracy. Wiedział, że call center nie jest szczytem jego marzeń, a uwagi od przełożonych bagatelizował… Ba, sam bywał krytyczny wobec nich i nawet się z tym nie krył.

„Zapiski inteligenta” to lektura na jeden wieczór. Jest napisana zwięzłym, ciekawym językiem, co sprawia, że lekko się nią czyta. Odnoszę wrażenie, że fabuły jest tu naprawdę niewiele, otóż – jako zapisek inteligenta, książka ma za zadanie ukazać przeżycia i sposób postrzegania rzeczywistości przez humanistę Norberta. Książka Bartosza Buśkiewicza miewa głębszy przekaz, co sprawia, że w jakichś sposób zmusza do refleksji. Pragnę jednak zaznaczyć i wyjaśnić dlaczego użyłam słowa „miewa”. Zgodzę się z tym, że indywidualista chodzi własnymi ścieżkami, odbiega od powszechnie przyjętych konwencji. Ale co z tym intelektualizmem? Dlaczego Norbert jest intelektualistą, a jego zapiski są inteligentne? Co o tym decyduje? No właśnie, tutaj czegoś brakuje – pojęcie inteligenta jest tu trochę zamglone. Krytyka dla samej krytyki nie ma wartości samej w sobie. Założenie, że ktoś jest inteligentny, bo jest inteligentny także jest słabe – bo to coś w stylu „maślanego masła”. Pragnę także zauważyć, że wątki związane z postrzeganiem kobiet „oczyma bohatera” są stereotypowe, utarte z negatywnych schematów. Uważam, że inteligenta powinno być stać na więcej. „Zapiski inteligenta” dopisuję do listy „nie zaszkodzi przeczytać, ale niewiele to wniesie do życia”.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

Buśkiewicz Bartosz, „Zapiski inteligenta”, wyd. Novae Res, Gdynia 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat