Ludzie są zdolni do wielu poświęceń, jeśli chodzi o zapewnienie bytu na odpowiednim poziomie swojej rodzinie. Tak jak wielu Polaków, również Julita i jej rodzina przeprowadziła się do Francji, w nadziei na lepszą przyszłość. Jednak rzeczywistość szybko sprowadza ją do parteru. Okazuje się, że Francja wcale nie jest krainą mlekiem i miodem płynącą jak się wydaje. Na co dzień muszą oni się zmagać z wieloma barierami, miedzy innymi kulturowymi, ale przede wszystkim językowymi. Życie w kraju, którym ludzie nie widzą niczego więcej niż czubek własnego nosa nie jest proste. Co chwilę jest się ocenianym i krytykowanym, gdy nie robi się czegoś zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa. Co więcej, Francuzi myślą, że Polska to kraj, który cywilizacyjnie zatrzymał się co najmniej w XIX wieku, gdzie nie ma internetu, a nawet bieżącej wody w kranie, zaś ich mieszkańców traktują jak półmózgów, złodziei i patologię…
Julietta i jej rodzina znajdują się pod ciągłą obserwacją: sąsiadów, współpracowników męża, kobiet w parku. Kobieta odnosi wrażenie, że wszystko robi nie tak i jest ciągle krytykowana. Wychowywanie dzieci według polskiej tradycji, ale w społeczeństwie francuskim jest szalenie trudne. Sprawy nie ułatwia reszta rodziny w Polsce, która dolewa tylko oliwy do ognia. Nie ma co na nich liczyć, to sceptyczni, starsi ludzie, którzy nie widzą żadnych pozytywów z tej emigracji, ciągle tylko narzekają, pouczają i obrażają metody wychowawcze Julietty. Niestety, kobieta w ogóle nie ma wsparcia ze strony swojej rodziny, a nowi przyjaciele we Francji potrafią ją jeszcze bardziej dokopać, niż pomóc. Wszystko w tym kraju wdaje się sztuczne i fałszywe, a przecież nie tak miało być. Jak Julietta poradzi sobie w nieprzyjaznej „krainie żabojadów”? Czy uda jej się odnaleźć to, czego tak bardzo pragnęła?
Julita Mieżejewska w zabawny sposób opowiada nie tylko o trudach życia na emigracji, ale także o trudach macierzyństwa i relacji małżeńskiej. Nie ma tu kolorowych, pięknych czy zabawnych chwil. Można odnieść wrażenie jakby wszystko jest tam negatywne. Ciągle jakieś problemy, czy to z mieszkaniem czy samymi Francuzami, choroby, jakieś kłótnie. Chociaż powieść ma nieco negatywne zabarwienie, to autorka z ironicznym poczuciem humoru pokazuje prawdziwe oblicze emigracji.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Julita Miżejewska, „Zapiski Julietty emigrantki”, Novae Res, 2019
Komentarze