„Zapiski z czekoladowego pamiętnika” – recenzja

Recenzja książki „Zapiski z czekoladowego pamiętnika”.
Czasem jest słodka i rozpływa się w ustach, innym razem pozostawia gorzki posmak... Czekolada – wierna towarzyszka w najważniejszych momentach życia.

Objętościowo niewielka książeczka niesie w sobie dość skomplikowaną, naładowaną emocjonalnie historię. Choć nie, nie historię. Nie ma tam fabuły, bohaterów bardziej się domyślamy niż im towarzyszymy. Poza narratorką, jedyną osobą, której faktycznie można się trzymać. Reszta jest rozmazana, jest tłem.

O czym więc są "Zapiski z czekoladowego pamiętnika"? To luźne przemyślenia, zapiski niczym kartki wyrwane z pamiętnika naszej głównej bohaterki i autorki tej książki. Alina Sułkowska odsłania się przed czytelnikiem, ale jednocześnie zachowuje dużą dozę tajemniczości i anonimowości. Narratorka "Zapisków z czekoladowego pamiętnika" dzieli się refleksją, emocjami, tym, co akurat ma w głowie. Nie ma tu ciągu przyczynowo-skutkowego, do chronologii też podejście jest dość swobodne. Tu liczy się tylko to, co się czuje i myśli. I wspomina. Te zapiski są po to, by uchronić wspomnienia od zapomnienia, móc do nich wrócić, raz jeszcze przeżyć te emocje, uśmiechnąć się z rozmarzeniem, uronić łzę, pokręcić głową z niedowierzeniem.

Niestety, dla mnie zabrakło w tej książce przestrzeni do tego, aby się w niej odnaleźć. Jakoś od początku nie było między nami chemii. Najpierw lekko irytował mnie język. Bardzo przemyślane konstrukcje zdań, malowanie słowem obrazów, które ocierają się o wymuszoną poetyckość, trochę na siłę szukanie porównań, rozbudowanych epitetów,... Później, w miarę zagłębiania się w lekturze, jest już lepiej – albo autorka znalazła jakiś środek ciężkości, albo ja przywykłam do tych kwiecistych opisów. Istna łąka.

Z imienia poznajemy tylko garstkę osób z otoczenia autorki. Mężczyźni, którzy przewijają się przez jej życie nie mają imion, za to w momentach, gdy to im poświęcana jest uwaga, Alina Sułkowska zwraca się do nich bezpośrednio, zostawiając czytelnika. Z jednej strony doceniam, że autorka starała się zachować ich anonimowość. Z drugiej jednak bardzo trudno było momentami zorientować się, o kim mowa. Choć może właśnie o to chodziło? Pokazać, jakie emocje mężczyzna może wzbudzić w koniecie – koleżance z pracy, byłej żonie, kochance...?

"Zapiski z czekoladowego pamiętnika" to mógłby być wstęp do bardziej klasycznej historii – opowieści o kobiecie, która wiele poświęciła dla utrzymania małżeństwa i życia w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, kochając męża. A potem znalazła siłę, by powalczyć o siebie i swojego syna. I choć być może zabiłoby to wyjątkowość tej książeczki, która została wydana, ja lepiej odnalazłabym się w lekturze. Tu się gubiłam i nawet myśl o towarzyszącej autorce czekoladzie nie oslodziła mi tego doświadczenia.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Alina Sułkowska, "Zapiski z czekoladowego pamiętnika", Novae Res, Gdynia, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat