Zapłata zaboli najbardziej

Recenzja książki „Posiadłość w Portovenero”.
Książka, która kusi mroczną tajemnicą.

Okładka, tytuł i seria, w ramach której książka została wydana („Mroczne tajemnice”), wszystko to zapowiadało wciągającą lekturę, wywołującą ciarki na plecach. Choć spodziewałam się czegoś innego, absolutnie nie czuję się zawiedziona po przeczytaniu „Posiadłości w Portovenero”. Wręcz przeciwnie – uważam, że lepiej trafić nie mogłam.

Senna, nadmorska miejscowość, gdzie życie toczy się wolniej, gdzie ludzie są dla siebie życzliwi, gdzie turyści przyjeżdżają podziwiać Zatokę Poetów i Grotę Byrona. Portovenero. To tu trafia Carla – dziewczyna, która z wykształcenia jest skrzypaczką i która opłakuje śmierć matki. Jej wybór nie jest przypadkowy – to w tej miejscowości mieszka jej wuj, którego istnienie mama zdradziła jej dopiero na łożu śmierci. Wuj, John Lorusso, także nie wiedział, że ma siostrzenicę, co więcej, wcale nie ucieszył się, gdy się o tym przekonał. Nauczył się bowiem życia w samotności i zmagania się ze swoimi demonami.

Carla zamieszkała w domu wuja – posiadłości dużej, choć nieco zaniedbanej, w której centralne miejsce zdaje się zajmować mroczna platanowa aleja z kamiennymi płytami. Aleja od początku zwraca uwagę młodej skrzypaczki, budzi jej niepokój, szczególnie po tym, gdy zauważa jak dziwnie na kamienne płyty reaguje jej wuj. Carla decyduje się na małe prywatne śledztwo – chce znaleźć przyczyny pogarszającego się zdrowia psychicznego wuja, przy czym sama omal nie wpada w obłęd. Co jakiś czas w życiu dziewczyny i jej wuja pojawia się tajemniczy Pedro, wzbudzając niepokój i niechęć u staruszka i fascynację u Carli. I właśnie ta trójka bohaterów składa się na fascynującą, mroczną opowieść o ludzkiej naturze.

W „Posiadłości w Portovenero” wielu rzeczy nie powiedziano wprost. Niektóre elementy fabuły były odsłaniane przed czytelnikiem stopniowo, inne do końca pozostały w sferze domysłów. Tempo książki toczy się tak, jak życie w Portovenero – niespiesznie, jednak mroczna atmosfera zaczyna się zagęszczać, osacza czytelnika i całą miejscowość.

Książka Jacka Ostrowskiego to opowieść, która zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad wyborami, których dokonujemy w życiu, nad ich znaczeniem, pragnieniem zemsty i zadośćuczynienia. To książka o wyrzutach sumienia, o mrocznej stronie ludzkiej natury, o sile namiętności i zwodniczym poczuciu sprawiedliwości. Wreszcie to opowieść o konsekwencjach zabawy w Pana Boga. Zapłata zawsze jest pobierana w najbardziej cennej dla nas walucie.

Rewelacyjna zabawa słowem i niedopowiedzeniami. Mało co w tej książce wiadomo na pewno. I chyba właśnie to w gruncie rzeczy przeraża najbardziej.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Jacek Ostrowski, „Posiadłość w Portovenero”, Prozami, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat