„Zapomnij o tym, co było” – recenzja

Recenzja książki „Zapomnij o tym, co było”.
Co się stanie, gdy idealnie zaprogramowana laleczka dostanie „zwarcia” i nagle zrozumie, że wcale nie chce spędzić życia jako przykładna żona męża wybranego przez matkę?

Wtedy trzeba zapomnieć o tym, co było i rozpocząć życie z dala od bogatego San Diego, na przykład na ranczu w Monterrey, odciąć się od świata konkursów piękności i zamiast korony założyć luźne sportowe ciuchy, a sałatki zamienić na czekoladowe pączki. Takiego wyboru dokonała Chloe, gdy zdecydowała, że opuszczenie narzeczonego tuż przed ślubem jest ostatnim momentem w jej życiu, gdy może zmienić zaprojektowaną dla niej ścieżkę i zrobić to, czego pragnie i zaplanować dla siebie alternatywną przyszłość.

Idealna dotychczas córka i narzeczona postanawia wyjechać na ranczo i założyć schronisko dla pitbulli. Dzięki pomocy kochającego ojca, który nawet po odwołaniu ślubu przez ukochaną Chloe nie daje dziewczynie odczuć, że powinna czuć się winna, była królowa piękności może schronić się na farmie na odludziu i zacząć realizować swoje marzenia. Wkrótce na jej drodze staje oszałamiająco przystojny weterynarz Lucas, który został porzucony przed ołtarzem przez narzeczoną. Oczywiście, początkowo dwa złamane serca wyraźnie zaznaczają, że ich relacje będzie miała charakter czysto przyjacielski i będzie ograniczała się przede wszystkim do wspólnej pracy na rzecz powstającego schroniska. Oczywiście, z czasem Chloe i Lucas spędzają ze sobą coraz więcej czasu, poznając się i flirtując, jednak nadal utrzymując pewien dystans. W końcu oboje zbytnio się lubią, żeby traktować się tylko jako „pocieszycieli”, co z pewnością w perspektywie czasu skończyłoby się kolejnym dramatem. Ale „na szczęście” oboje wiedzą, że lepiej po prostu być blisko siebie, lecz nie zbyt blisko. Mam nadzieję, że żaden z przyszłych czytelników „Zapomnij o tym, co było”, nie będzie miał mi za złe małego spoilera – tak, Chloe i Lucas w końcu będą uprawiać seks i się w sobie zakochają. W końcu wszystkie bajki muszą mieć szczęśliwe zakończenie.

Książka Alica Clayton to właśnie taka bajeczka dla dużych dziewczynek. Ona piękna i z bogatej rodziny, on przystojny i zaradny w każdej sytuacji – dwoje idealnych bohaterów spotyka się w pięknej scenerii i razem walczy o słuszną sprawę. Cała historia jest jednym wielkim banałem i na pewno nie należy się po niej spodziewać żadnych dynamicznych zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń – w końcu finał może być tylko jeden. Jednak „Zapomnij o tym, co było” wyróżnia się w pewien sposób na tle innych banalnych historyjek rodem z ugrzecznionego Harlequina.

Chodzi mianowicie o humor. Alice Clayton ma umiejętność pisania dialogów, które bardzo wiernie naśladują mowę i są pozbawione pewnej sztywności i sztuczności. Naprawdę kilkakrotnie można się serdecznie uśmiechnąć, czytając, w jaki sposób Chloe i Lucas przekomarzają się ze sobą. Dzięki bardzo wiernemu oddaniu specyfiki języka mówionego słyszy się perlisty śmiech Chloe i głęboki głos Lucasa, a nawet szczekanie piesków. Co więcej, Clayton nie zapomniała o kilku szczegółach, które często umykają autorom podobnych lekkich historyjek. Pojawia się np. wytłumaczenie, skąd dziewczyna, która nigdy nie pracowała, ma pieniądze, a w scenie seksu Lucas nie zapomina o założeniu prezerwatywy. To drobnostki, ale dzięki nim całość nabiera nieco bardziej „realnego” charakteru.

Czy warto sięgnąć po „Zapomnij o tym, co było”? Tak, jeśli szukacie prostej, zabawnej historii, a akurat wybieracie się do parku, żeby posiedzieć na ławce i złapać trochę słońca!

Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)

„Zapomnij  o tym, co było”, Alice Clayton, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat