„Zatruta krew” - recenzja

Recenzja książki „Zatruta krew”.
Czy największe zagrożenie może kryć się w kimś, komu ufa się bezgranicznie? „Zatruta krew” autorstwa Marty Reich to kryminał inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, który szybko przestaje być jedynie historią o zbrodni. To przede wszystkim opowieść o rodzinie walczącej o sprawiedliwość i o tym, jak trudno czasem dostrzec prawdziwe oblicze drugiego człowieka.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że autorka niemal od początku ujawnia, kto stoi za zbrodnią. W typowym kryminale napięcie buduje się wokół pytania „Kto zabił?”. Tutaj jednak ciężar historii przenosi się na coś zupełnie innego – na próbę udowodnienia winy i walkę rodziny ofiary o ukaranie sprawcy. Na przestrzeni książki możemy dobrze poznać bohaterów, poczuć ciepło zażyłych relacji i przez to dobitniej odczuć stratę. Dzięki temu nie skupiamy się wyłącznie na samym śledztwie, ale przede wszystkim na emocjach i bezsilności bliskich, którzy mimo przeszkód nie przestają walczyć o prawdę.

Ogromnym atutem książki jest również fakt, że została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Świadomość, że podobna tragedia wydarzyła się naprawdę, sprawiała, że czytałam kolejne strony z jeszcze większym przejęciem. Szczególnie poruszyło mnie posłowie, z którego wynikało, że w rzeczywistej sprawie to nie prokuratura była najbardziej zdeterminowana, by doprowadzić do rozwiązania śledztwa, lecz sama rodzina ofiary. To smutny i bardzo gorzki obraz rzeczywistości, który zostaje w głowie długo po skończeniu lektury. Najbardziej uderzył mnie jednak fakt, że zagrożenie przyszło ze strony osoby, która powinna dawać poczucie bezpieczeństwa i być wsparciem. To skłania do refleksji nad tym, jak dobrze naprawdę znamy ludzi wokół siebie. Czy tylko na rodzinie możemy tak naprawdę polegać?

Bardzo podobał mi się także sposób prowadzenia narracji. Historia została przedstawiona w dwóch liniach czasowych, które stopniowo zaczynają się ze sobą łączyć. Ten zabieg sprawił, że „Zatruta krew” mimo swojej prostoty była dynamiczna i jeszcze bardziej angażująca. Początkowo wydawało mi się, że fabuła będzie przewidywalna, jednak Marta Reich skutecznie mnie zaskoczyła i pokazała, że nawet znając sprawcę, można stworzyć historię pełną napięcia. Na uwagę zasługuje również przystępny język. Książkę czyta się bardzo szybko – pochłonęłam ją w zaledwie trzy wieczory. Mimo trudnej tematyki styl sprawia, że nie sposób się od niej oderwać.

„Zatruta krew” to nie tylko kryminał, ale przede wszystkim poruszająca historia o ludzkiej naturze, manipulacji i sile rodziny walczącej o sprawiedliwość. To książka, która angażuje emocjonalnie i pozostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Patrycja Skałka

Marta Reich, „Zatruta krew”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat