Fabuła
Max i Carys to nietuzinkowa para, która musi zmagać się z przeciwnościami losu. Po wielkim, wojennym spustoszeniu Stany Zjednoczone oraz Bliski Wschód przestały istnieć. Pozostała Europa, która swoje przetrwanie zawdzięcza tzw. Rotacji. Warunkuje ona, że każdy mieszkaniec zmienia miejsce pobytu co trzy lata. W tym czasie skupia się tylko na własnych potrzebach, celach, marzeniach. Jak najlepiej wykorzystuje dany mu czas. Nowe prawo zakazuje związków w zbyt młodym wieku. To prawo łamią główni bohaterowie, którzy nie mogą nic poradzić na rodzące się między nimi uczucie. Po wielu walkach poddają się obezwładniającemu ich przyciąganiu. Czy ich związek przetrwa? Jak poradzą sobie w nowej rzeczywistości? Czy będą żyli dostatecznie długo żeby cieszyć się byciem razem?
Moim zdaniem
Bardzo ciekawy i nietuzinkowy pomysł na fabułę, najbardziej przyciąga do książki. Czytelnik poznaje głównych bohaterów w momencie, kiedy zostaje im półtorej godziny życia. Znajdują się w przestrzeni kosmicznej, a jej odmęty coraz bardziej oddalają postaci od statku. Autorka zastosowała metodę rewers know. Poznajemy częściowe zakończenie na początku, a w miarę czytania, dlaczego Carys i Max znaleźli się w takim położeniu. Czy złamanie reguł par powinno kończyć się udowadnianiem siły czucia oraz wygnaniem na wyprawę przez pas asteroid? Podczas czytania zadawałam sobie dwa pytania: Czy uda się im przeżyć? Czy zdarzy się cud, który sprawi, że wrócą na Ziemię?
Historia jest porównywana do tej z Romea i Julii. Uważam, że jest to stwierdzenie krzywdzące. Fakt, ma niektóre momenty podobne, jak zakazana miłość, ale reszta się nie zgadza. Pomysł jest bardzo nowatorski - zasługujący na uwagę. Nie wiem czy spotkałam się kiedykolwiek, w literaturze, z faktem, że bohaterowie zbliżają się do nieuchronnej śmierci. Czytelnik z góry wie, jak skończy się powieść. A może nie? Może to autorska pułapka i wszystko będzie dobrze? Nieważne jak się książka zakończy, sam zamysł zasługuje na duże brawa.
Podoba mi się przesłanie książki. Autorka co chwilę zwraca uwagę na aspekt czasu. Trzeba go doceniać w każdym momencie, ponieważ zaraz może go zabraknąć. Ile czasu człowiek przetraca na nic nieznaczące czynności, a za chwilę może potrzebować pięciu minut, by kogoś ocalić. Innym wątkiem jest siła miłości. Czy uczucie między dwojgiem ludzi potrafi przeciwstawić się śmierci? Czy walka o swoje jest najlepszym wyjściem? Czytelnik ciągle zadaje sobie takie pytanie, kiedy czyta o losach Carys oraz Maxa. Ich zmagania z ustrojem i przeciwnościami losu, to lekcja, która na długo pozostaje w sercu.
Autorka w bardzo plastyczny sposób przechodzi z jednego wątku do drugiego. Potrafi uśpić czujność widza, by za chwilę zaskoczyć go wielką informacją. Mimo takiego zabiegu, akcja książki rozkręca się z minuty na minutę. Do dalszego czytania pcha ciekawość: czy bohaterowie przeżyją w kosmosie? Czy magicznie ich ktoś uratuje?
Polecam. Nietuzinkowy pomysł, bardzo dobre wykonanie, ciekawe postaci, które mają zupełnie inne charaktery, to perełki książki. Nie znalazłam minusów książki. Nawet fizyczne zagadnienia są przedstawione w sposób przystępny dla laika. Warto poznać pozycję, która byłaby ciekawym scenariuszem filmowym. Zakończenie zbiło mnie z tropu.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Katie Khan, „Zatrzymać gwiazdy”, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017
Komentarze